Chory mężulek 2010-02-02 21:05:43

Wracam dziś do domu i co widzę? mężulek umiera w sypialnii na problemy żoładkowe. Odbija mu się sałatą pekińską więc to ona została wyznaczona jako powód całego zamieszania. Rozgospodarowała dzieciaki i pojechałam do fryzjera żeby zrobić się na bóstwo przed wyjazdem integracyjnym. Siedzę u fryzjera i sms" kiedy będziesz? No więc prawie na skrzydłach (przechodząc przez mój ulubiony sklep po drodze) wracam do domu.
Co zastaję? Dzieciaki nieumyte, głodne czekają na matkę. Ojciec umiera pod kołdrą w pokoju Karoli. Podchodzę i pytam:
- żyjesz?
- yhm..
- co cię boli?
- yhm...
- masz gorączkę?
- yhm
- czujesz się gorzej?
- yhm
Rozmowa wyjątkowo nam się kleiła, mężulek nawet nie raczył podnieść powieki (no bo jak udawać chorobę to na całego) gdy przerwana została przez telefon. I co zrobił mężulek? Wstał, odebrał telefon, poszedł do sypialni, włączył komputer i przez 20 min dywagował z kolegą na temat jego problemów z internetem.
I cała mistyfikacja się wydała, okazało się że ból brzucha może i jest ale jak już raz mężulek wstał to nie dałam mu się położyć tak łatwo - teraz ogląda TV i wszystko jest OK. a co  było pół godziny temu, no co?

skomentuj (2)

Bunt dziecka 2010-02-01 22:19:31

Zawsze mi się wydawało, że jeśli już raz przeszłam bunt dziecka (począwszy od 3 latka) to przy kolejnym będzie mi o wiele łatwiej. I tu tkwi BŁĄD w rozumowaniu! Kolejne dziecko to kolejna zagadka do rozwiązania. Nie ma tutaj opcji WYŁĄCZ lub RESTART. Co prawda twardy restart można zawsze zrobić ale przecież nie o to tutaj chodzi prawda?
Ostatnio Karolina robi nam awantury o każdą rzecz. Dla przykładu podam jak wyglada rozpoczęcie naszego dnia:
- budzenie dzieci - Karola buczy że chce spać
- kolejne budzenie, tym razem tylko Karoli, która buczy że światło jej świeci po oczach
- Karolina siedzi na łóżku i nagle zauważa przygotowane ubranie - i awantura że nie chce tej spódnicy tylko inną.
- mama daje możliwość wyboru spódnicy ale reszta ubioru zostaje taka sama. I tu zaczyna się problem bo Karola tuż przed wyjściem do przedszkola zauważa, że bluzka też nie pasuje do spódnicy więc przydałoby się ją zmienić.
- śniadanie i kolejny problem, że nie ma: takiej bułeczki jaką Karolina lubi / takiego dżemu jaki Karolina lubi lub mitelji (czyt. nutella) której wredna matka nie chce dać na śniadanie.
o reszcie dnia przed wyjściem nawet nie wspomnę bo o 7:30 z przyjemnością ostatnio idę do pracy - tam nie ma dzieciaków, którym cały świat nastąpił na odcisk (są tylko wredni dorośli).

Dwa dni temu Karolinka zwierzyła się mamusi, że chciałaby mieć małego dzidziusia w domu. Mama na to, że musi jeszcze poczekać, bo jest za mała, żeby urodzić maluszka. Na to rezolutne dziecko ustaliło kto może się tym zająć w jej imieniu:
- w pierwszej kolejności było pytanie do mamy, czy może urodzić dzidziusia. Mamie opadła szczęka co córa chyba zauważyła bo przeszła do punktu drugiego i oznajmiła, że
- wobec powyższego to ona pomodli się żeby wujek Tomek (dodam że jeszcze nieżonaty... hehehe) postarał się o dzidziusia.
Wujek Tomek zareagował bardzo nerwowo na doniesienia o modlitwie i poprosił o przesunięcie jej w czasie.

Mateusz dzielnie ćwiczy czytanie. Oczywiście przed każdym procesem rozpoczynającym czytanie któremuś z rozdzicieli jest znany tekst:
A czemu tak dużo? A tu są trudne słowa? a jak poczytam to będę mógł pograć na komórce?
A potem do dzieła... po kilku tygodniach męczenia widać mniejszy opór i całkiem nieźle mu idzie. Z niecierpliwością czekam na moment aż sam zacznie czytać. Już teraz czasami czyta Karolinie bajeczki co mnie baaardzo baaaardzo cieszy. Z drugiej strony lubię z nim siedzieć i rozmawiać o faunie czy florze czy też zjawiskach z naszego świata. Na przykład dzisiaj mieliśmy lekcję biologii i krótkie wprowadzenie do kodu DNA i jego powiązań między rodzicami a dziećmi. Oczywiście muszę dodać, że Mateusz ma swoją wizję każdej teorii bez wysłuchania najpierw jej podstaw więc sprawę załatwiamy następująco:
- Mati głowi swoją rewolucyjną teorię opartą na zasłyszanych elementach + Rodzina Pytalskich (ma cąłkiem niezłą pamięć jeśli o to chodzi)
- matka wygłasza ogólnie przyjętą teorię
- oboje próbujemy przekonać stronę o swojej racji
- Mati ugina się i przyjmuje na ładne oczy, że mama ma rację (z bólem serca przyznaje że nie jest w stanie jej przekonać)
PS. Matka obawia się że w takim tempie za 2-3 lata zostanie przegłosowana na forum rodzinnym i jej teorie oraz wiedza zostaną zlinczowane.

Ostatnio staramy bawić się matematyką oraz tym co ona oferuje. Dzięki Auchan i wyprzedażom staliśmy się dumnymi posiadaczami różnego rodzaju książek z zagadkami oraz zadaniami logicznymi a także wiedzą matematyczną przystosowaną do jego poziomu. Teraz nasze wieczory to dyskusja nad tym, skąd wiemy że PITAGORAS naprawdę żył i dlaczego liczby arabskie nie są zwane indyjskimi. Mam tylko nadzieję, że nauczycielka nie wyklnie mnie za to, że młody przynosi co chwilę takie ciekawostki do szkoły, bo znając jego od razu się pewnie nimi dzieli na zajęciach.

skomentuj (0)

Stary Rok skończony / Nowy Rok przed nami 2010-01-12 10:00:00

Moje dzieciaki zadziwiają mnie na każdym kroku. A oto fakty:
1. Mateo wytrzymał na Sylwetrze do godziny 4 nad ranem. Ja już totalnie wymiękałam o tej godzinie natomiast chłopak prawie że chciał czekać aż wszyscy wstaną, żeby pokazać jaki jest twardy.
a propos - czy ktoś wie jakim bólem jest pobudka dziecka o godzinie 7:30 jak ktoś się położył o 4:30 do łoża? brrrr.. dobrze że tylko raz w roku na Nowy rok mamy taki hardcore

2. Ostatnio kupiłam sobie nową portmonetkę, bo stara od dwóch lat dogorywa. Córa dostała stary porftelik ale jak zobaczyła nowy zakup to nawet kolor starej portmonetki (róż) jej nie zachęcił. Podeszła do mamy, uśmiechnęła się, pogłaskała nowy poftrelik i walnęła z grubej rury:
- Mamusiu, a jak nie będziesz to używać to mogę ja go dostać?
Dobrze że nie kazała niczego podpisać na piśmie bo byłoby kiepsko.

3. Ostatnia niedziela upłynęła pod znakiem Plasytation 3 i słynnego SingSOng czyli karaoke. Oczywiście zapierałam się ręcami i nogami żeby nie śpiewać ale po dwóch winkach ze znajomymi wyłam już z moją córą do mikrofonu jak najęta. Okazało się że z całej ferajny najlepiej śpiewa Mateo, najgorzej Karola ale wcale jej to nie przeszkadza. Generalnie było bardzo wesoło, sąsiedzi pewnie zatykali uszy bo jak wałkowaliśmy po raz n-ty (conajmniej było ich 10 razy) Feel i "jest już ciemno" to nawet rodziciele wysiadali i chcieli zmiany piosenki. Po imprezie całość nagrań została komisyjnie wykasowana żeby nie wyciekła do Youtube i nie stała się przebojem następnych miesięcy. Za bardzo chronimy swoją prywatność żeby wejść do grona Celebrities.

4. Ostatnio oglądaliśmy różne fajne filmiki ze zwierzętami. Karola zachwycona była różnymi ujęciami i zabawami zwierząt ale przebojem weekendu był film o wężu, który zjadł jajko ze 4x większe od jego głowy. Filmik oglądaliśmy kilkukrotnie i za każdym razem córa piszczała z zachwytu jak wąż wciągał powoli jajo. Najlepsze było, jak potem tacie opowiadała z wypiekami na policzkach jak wąż otwierał paszczę i zjadał jajko. to było naprawdę COŚ.

5. W sobotę oglądaliśmy w ramach bajki film PIORUN. Fajny filmik a jak się ogląda w wersji cyfrowej to można oczy zamknąć i poczuć się prawie jak na Bondzie (ale nie w wersji hiszpańskiej jak to ostatnio oglądaliśmy, bo tylko ta wersja językowa była dostępna na DTS). Ogólnie fajny filmik tyle, że Karola co 5 min zadawała pytanie zaczynające się standardowo od DLACZEGO. Najgrosze jest to, że nasza odpowiedź NIGDY córę nie satysfakcjonuje więc jest powrót do punktu wyjścia i kolejne pytanie ALE DLACZEGO?

6. Jak zmobilizować syna do czytania na głos? Grunt to dobra marchewka. W tej roli zadebiutowała moja komórka i nowo wgrana gierka HUGO. Dziecko od razu godzinę czytało jak najete  jak okazało się, że za czytanie będzie mógł zagrać w ulubioną grę. No więc mama jako wyznaczona do słuchania miała niecodzienną okazję podczas słuchania zrelaksować się i wykonać następujące czynności:
- sprzątnąć schody
- zrobić pranie
- umyć naczynia
- wysprzątać kuchnię
- umyć podłogę w pokoju dzieciaków
i szereg innych czynności. A na koniec syn chciał matkę przepytywać z tego co zrozumiała. Co za tupet.... przecież słuchałam cały czas!

7. Wczorajszy wieczór. Karolinka leży w łóżku ze swoim pieskiem i nie chce wypuścić mamy (która położyła się tylko na chwilę). No więc mama podejmuje dialog z pieskiem (w roli głosu pieska zadebiutowała nowa gwiazda Karola)
- czy piesek poleży z Karolinką - pyta mama
- tak - odpowiada piesek
- czy piesek będzie pilnować Karolinki w nocy - pyta mama
- tak. ale jak mi zapłacisz - odpowiada piesek
No i w tej chwili jak bańka mydlana pękła piękna wizja że nasze dzieci nie sa zmanierowane pieniędzmi a nasze wychowanie pokazuje im, że nie są one najwazniejszą sprawą w życiu.
PS. umówiłam się z pieskiem że zapłatą będzie BILET (nie ustalono na co ale mam nadzieję że piesek ma krótką pamięć)

skomentuj (2)

poczwórna grypa żołądkowa 2009-12-21 12:03:58

Nasza rodzina od tygodnia czuje się wyjątkowa, zostaliśmy wybrani z wielu rodzin do tajnego eksperymentu o nazwie " PODZIELONA GRYPA ŻOŁADKOWA". To tajna misja naszego rządu, który zamiast zwalczać grypę postanowił ją podzielić na kilka osób. I tak oto:
- Mateusz miał bóle brzucha i kilka razy wymiotował - 4 dni
- Karolina - brak apetytu i problemy żołądkowe - 2 dni
- Mężulek - sensacje żołądkowe  i mdłości - 4 dni
- żonka - sensacje żołądkowe i bóle brzucha - 5 dni
Dzięki takiemu podziałowi rodzina funkcjonuje na pół gwizdka ale żadne nie idzie do lekarza więc oszczędzamy kasę Podatników.
Ciekawe kiedy eksperyment się skończy bo na razie nasze plany weekendowe zostały wysłane w kosmos i nieprędko pewnie wrócą. Oby do świąt się wykurować bo Babcia wystawi nas na balkon w ramach dezynfekcji jeśli jej coś znowu przywieziemy. Brrrr

skomentuj (1)

Lekarze 2009-12-14 22:47:49

Ostatnie miesiące przekonują mnie że narz rząd powinien rozpatrzyć inną wizję podstawowej opieki zdrowotnej. Każda mama z dwójką lub więcej dzieci powinna mieć możliwość zrobienia dwóch dowolnych specjalizacji w leczeniu ogólnym. Idąc za myślą wybrałabym od razu:
- alergologię
- laryngologię.
Moje dzieciaki są przeurocze jeśli chodzi o reakcje alergiczne. Jak Mateo zaczyna się drapać to już mam wizję ogólnej wysypki czy innego dziadostwa. W niedzielę dołączyłam do grona alergików. A było to tak:
 Mężulek wybrał się z pierworodnym do kościoła uziemiając córeczkę, która rano zaczęła krtaniowo kaszleć. Na to żonka postanowiła się zrobić na bóstwo przez godzinę i nałożyła sobie maseczkę firmy A-A. 3 min było oki, potem zaczęło się robić gorąco ale pomyślałam że efekt rozgrzewający, jak mnie zaczęło piec to włączyła mi się lampka kontrolna i szybko zmyłam to z twarzy.
Efekt zadziwiający: bez jakichkolwiek upiększaczy moja cera zrobiła się karotkowo czerwona z widocznym jednym białym miejscem gdzie żle widocznie nałożyłam krem. Piekło tak jakbym się poparzyła więc w amoku przejrzałam 3x apteczkę aż znalazłam Zyrtec oraz Calcium dla dzieci. Calcium od razu z butelki, Zyrtec w ilości iluś tam kropli (po co liczyć jak tak piecze co.. ważna ilość płynu a nie kropli hehe), 2x krem nawilżający do skóry atopowej i czekam.... 10 min szczypie, 15 min dalej nie schodzi. Po 40 minutach kolor zaczł blednąć a jak mężulek wrócił z kościoła to nawet nie zauważył co się z moją skórą działo.

Co do drugiej specjalizacji to z racji ciągłego wykopywania się w nocy laryngolog mógłby u na robić na cały etat. Leki wziewne nie stanowią dla mnie już tabu a zdiagnozowanie szczekacza w domu to pestka :D Nota bene wiem już czemu moje dzieciaki tak lubią psy - w końcu przy zwężeniu krtani właśnie tak szczekają jak one.

aaa no i muszę dodać że przed świętami moje dzieciaki wyniosły prawie połowę swoich maskotek dla dzieci ze szpitala dzięki czemu zrobiło się miejsce na kolejne zwierzaki. Niniejszym informuję że do naszego gospodarstwa przyjmowane są następujące zwierza:
- psy, każda rasa i maść, te bardziej wariujące są oddawane pod opiekę Karoliny
- konie, kuce i tym podobne, tego nigdy za wiele bo Karola śpi na razie z trzema i uważa że miejsca jeszcze jest sporo
- etap węży jasczurek, smoków, dinozaurów mamy za sobą więc powyższe zwierza oddajemy dalej

Karolina dostała na urodziny skrzydełka motyla. Teraz chce je zakładać a matka biedna musi ją nosić jak samolot bo ona LATA. Szkoda tylko że ta pupa taka ciężka że nawet machanie łapkami nie pomaga za bardzo.
Jako konkluzję powiem tylko tyle: LATANIE MĘCZY.

Mateusz dzisiaj źle się czuł od rana więc pani zadzwoniła ze szkoły żeby go odebrać asap czyli za jakieś 2h jak mężulek dojechał od klienta. Na szczęście nie było to nic groźnego i całe zajęcia siedział w klasie ale był lekko osowiały. Chłopaki przyszli do domu i Młody postanowił się położyć bo go tak bolał brzuch. Na to mężulek mówi do niego:
- tak tak, poleź sobie, akurat przyszła gra na PS2 więc ją przejrzę.
I wiecie co? Od dziś mogę stwierdzić że w wyniku badań klinicznych gry na playstation 2 mają magiczny wpływ kojący na ból brzucha. Jak tylko dziecko wzięło ją do ręki to było po bólu. I to nie placebo kochani! Ani homeopatia ale technika XXI wieku uzdrawia tak dzieci.

skomentuj (0)

Mistrz roztargnienia 2009-12-11 12:21:05

Mateo zyskał ostatnio status Mistrza Roztargnienia w naszej rodzinie (nawet moja ukochana mama go już chyba nie zdoła pobić).
A oto fakty zgłoszone do nominacji:
- buty do wf zgubione 2 tygodnie wcześniej znalazły się w szkole na pudełku na zużyte baterie stojącego przy schodach w szkole.
- na tym samym pudełku znalazły się też spodnie jeansy oraz bluza która nie wiadomo kiedy wywędrowała do szkoły bo matka nie zauważyła ich zginięcia
- komplet kredek z końca września jest już kompletem złożonym z chyba wszystkim możliwych maści kredek dzieci z jego klasy
- ubieranie rzeczy tył na przód to norma do której rodziciele już się przyzyczaili
- ubranie spodni jeansowych Karoli i NIE ZAUWAŻENIE tego że sięgają do połowy kolan i mają gwiazdki przy kieszeniach to już lekka przesada (w końcu bądź co bądź jest między nimi 4,5 roku różnicy do jasnej ciasnej!)
- wyjazd z tatą na rowerze na mecz piłki nożnej i przyjazd tylko z jednym adidasem - drugi był szukany chyba ze 2h po całym boisku
- rozpakowanie i ponowne spakowanie plecaka powoduje zamieszki w pokoju dziecięcym bo teoretycznie wszyskto powinno leżeć na biurku a w praktyce jest w całym pokoju i wg najnowszych zeznań syna cyt "ja tego nie przenosiłem, samo wywędrowało"
-
ubranie się w piżamę na lewą stronę i tył na przód uważam już za szczytową formę Mistrza Roztargnienia. A na koniec wogóle tego nie zauważenie!
Takich faktów mogłabym podawać jeszcze dużo ale nie idzie tego zapamiętać bo to tylko te które najbardziej utkwiły w mojej pamięci.

skomentuj (3)

Jak można się wyspać w weekend? 2009-11-30 13:42:01

Nasze dzieciaki mają tą dziwną zdolność że ich wewnętrzne zegary biologiczne w weekend przesuwają się o około 1h i dzieciaki po prostu wcześniej wstają. Przez ostatnie lata pozwalaliśmy im włączyć sobie Disney Channel i oglądać bajki aż rodzice zwleką się z łóżka. Ostatnio te małe "potwory" jednak zaczęły przesadzać bo punkt 6 (!!!) są już na nogach i z niewinnym uśmiechem pytają rodziców czy mogą włączyć bajkę. W zeszły weekend powiedziałam Karoli że może cichutko włączyć na co ona pobiegła do pokoju i obudziła Mateusza z krzykiem - Mateusz, bajka!!
W ten weekend zmianom uległy zasady oglądania TV z rana bo Karola obudziła mnie o 5:30 że ona chce już bajkę. OOOO NIE! Nie dam się tym małym stworom. Koniec kropka, bajkę oglądamy po śniadaniu. Efekt - Dzieci o 6:30 chcą już jeść i stoją przy naszym łóżku wołając - Mama wstawaj.
Chcąc nie chcąc przed 7 byłam na nogach - w SOBOTĘ!! Ludzie.. kiedy one pozwolą poleżeć do 7:30 no kiedy?

skomentuj (5)

Doświadczenia naukowe 2009-11-26 13:24:49

Wczoraj Karolina udowodniła, że można uprać jeansy w temperaturze 95 st C. Oczywiście nas rodziców nie poinformowała o przeprowadzanym doświadczeniu, matka odkryła fakt po upraniu kiedy to spojrzała na ustawienia pralki. Karolina po prostu zmieniła ustawienie temperatury i przestawiła ją na najwyższą możliwą
Wnioski z doświadczenia:
- w tej temperaturze żaden proszek czy żel już ladnie nie pachnie
- skarpetek Mateusza nie da się ubrać nawet na lalki Karoliny
- spodnie jeansowe wytrzymały ale boję się że przy następnym praniu wyciągnę je w kawałeczkach.
- bluza Mateusza z nadrukiem się nieco posklejała ale nadruk o dziwo nie zszedł (byłaby rozpacz ogólna jakby coś się odkleiło)
Dzięki Bogu nie były to ubrania Karoliny króre są w kolorach różu bo z pewnością by puściły kolor.
Od dziś precz z praniem w ciągu dnia - oficjalne godziny prania w naszym domu zaczynają się teraz od 22:00 (nocna strefa)
***
OT: właśnie odkryłam, że moja szminka ma ciekawą nazwę własną (opis koloru): TEASE ME! To kto pierwszy? JUZ NAŁOŻYŁAM....
***
Kolejna inwencja twórcza kolegi. Zamiast PAPATKI ostatnio pożegnaliśmy się PAPSYCHOTKI (po rozmowie o dzieciach, ich wybrykach i psychologach którzy mogą pomóc ich okiełznać)

skomentuj (0)

rekrutacja w mojej firmie 2009-11-20 10:45:24

W przysżłym tygodniu zaczynają się rozmowy z ludźmi do nowej pracy w mojej firmie. Ustaliliśmy z kolegą że on przychodzi ubrany następująco:
- dres
- łańcuch na szyi (z braku laku weźmie ten którym przypina rower)
- srebrny wisior z napisem - FUCK YOU JAWOHL (szukamy osoby z niemieckim)
- włosy obcięte na zero
- obcisły podkoszulek
Z racji swoich gabrytów będzie wyglądał nieźle... hehehe
Ja też muszę wymyśleć jakiś oryginalny image bo nie mogę kopiować kolegi. Może krótka spódniczka i buty do ud w kolorze błyszczącej skóry?

skomentuj (3)

Last update 2009-11-19 18:43:28

Ostatnie dni przyniosły mi wesołe wydarzenia z życia naszych dzieciaków:

1. Karola dzisiaj wieczorkiem idąc po chodniku zapytała tak: Dlaczego gwiazdy mają ooo tak? / i tu rozłożyła ręce w bok i zrobiła pajacyka/
Przyznam szczerze, że przytkało mnie i nie odpowiedziałam...

2. W chwili słabości kupiłam dzieciakom płatki z jabłkiem. Mateusz jedząc je zrobił mi 10min wykłąd nad:
- wyższością płatków zbożowych z mlekiem nad cynamonowymi, których reklamę oglądał ale jak się wyraził jest na nią odporny
- po czym zadał pytanie czy płatki cynamonowe jednak możemy kupować raz na ruski rok, po czym dodał że on się wcale nie kieruje reklamą ale one są naprawdę dobre.
- a na sam koniec pobawił się w lingwistę i stwiedził że płatki ZBOŻYWCZE to produkt spożywczy ze zboża.

skomentuj (0)

Księga Gości