anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

No i termin porodu zbliża się wielkimi krokami. Trochę mnie to przeraża ale nie mam odwrotu no bo jak?
Wczorajszy dzień zrobiłam sobie wyjątkowo atrakcyjny bo wyjechałam o 8:30 a wróciłam dopiero po 16. Muszę jednak przyznać że potem oparłam się nosem o stół i miałam wrażenie że zaraz odpłynę ze zmęczenia bo naprawdę dużo chodziłam no i wogoóle byłam w ruchu. Nie umiem siedzieć w domu (dzisiaj to zrobiłam i ciągle oglądałam filmy DVD któe pożyczyłam sobie od koleżanki) i cieszę się że nie muszę leżeć w ciąży.

Ludzie… to jest odkrycie roku.
Poduszka do spania w czasie ciąży. Na Allegro.pl odkryłam coś niesamowitego:

http://www.poduszkadlamaluszka.pl/

Tyle że cena mnie po prostu zwaliła z nóg. Jako typowa pozanianka-nabywam chyba te cechy od mojego męża-stwierdziłam że nie wydam tyle kasy za coś czego nawet nie mogę dotknąć bo nigdzie w naszym mieście nawet nie słyszeli o takiej poduszce. No i zdesperowana skreśliłam ten zakup z listy THE MOST WANTED THINGS IN LIFE. Doszłam do wniosku że jakoś się przemęczę ten miesiąc na 5 poduszkach pod głową (nie mam więcej jaśków w domu!!) + zwinięta wełniana kołdra + Bóg wie co jeszcze żeby mi było w miarę wygodnie. Wczorajszy dzień zaliczam do najmilszych dni w ciągu ostatnich miesięcy. Na Jeżycach odkryłam świetny nowy sklep z ubraniami i zabawkami prosto z Anglii. Wchodzę tam sobie i co widzę? Ludzie, normalnie mnie z nóg zwaliło bo leży tam sobie podobna podusia tyle że nie rogal ale litera L. Nie namyślając się rzucilam się szczupakiem na nią i MAM!!! Kupiłam sobie poduchę o której marzyłam. Najlepszy był transport do domu bo jako zapobiegliwa mama przed wejściem do tego sklepu zrobiłam duże zakupy dla mojej przyjaciółki a dokładniej jej córeczki, do tego kupiłam Mateuszowi polarowy koc z rybką Nemo, pościel dla Macieja do samochodu-tak tak, chłopak uznał że jak ma remont to nie będzie siedział w brudnych ciuchach w samochodzie więc mam mu kupić jakiś ochraniacz na tapicerkę. No i z pełnym plecakiem, dużą reklamówą z kocem oraz kolejną olbrzymią reklamówką z moją nową poduchą wracałam do domu. W autobusie mialam problem z usadowieniem się tak aby nie zajmować z tymi rzeczami 3 miejsc ale co tam!!!
Przyjechalam do domu i od razu wypróbowałam poduchę – REWELKA.
Wyspałam się jak nigdy dotąd, telewizję ogląda mi się po prostu rewelacyjnie, nie męczę się przy leżeniu no i wogóle jestem zachwycona!
***
Kropelka tak się mocno rozbisurmaniła (lubię to słowo, moja babcia tak mówiła) że mam wrażenei że mi zrobi dziurę w lewym boku brzucha. Najgorsze jest to że leżenie na boku jest prawie uniemożliwione z tego powodu że mi tam wierci tą paskudną dziurę. Chyba jednak w ciągu najbliższych 5 tyg się nie przebije co?

35 tydzień

Brak komentarzy

No i dowlokłam się do 35 tygodnia. Mój maluszek jest już naprawdę silnym dzieckiem, równo się rozpycha na boki i do przodu, czasami mam wrażenie że mój brzuch za chwilę wybuchnie bo nie jest w stanie się jeszcze mocniej naciągnąć.
Ale to tylko gra pozorów i z tego powodu trochę się cieszę.
***
Moja aktywność fizyczna wkroczyła w decydujący moment. Potrafię być cały dzień na nogach tak jak to było w niedzielę gdzie właściwie od rana coś robiłam: to pranie, to prasowanie, to śniadanie i obiad, potem jeszcze inne głupotki jak sprzątanie w domu a na koniec dowaliliśmy sobie chodzenie po sklepach z wyposażeniem bo w związku z remontem nie mamy kiedy wybrać się wspólnie na zakupy – no chyba że po 20 kiedy Maciej wraca w końcu do domu.
***
Zupełnie nie mogę się zmobilizować do czytania, podejrzewam że to z tego powodu że najlepiej mi sie odpoczywa prawie na leżąco a w tej pozycji ciężko się czyta no chyba że na brzuchu co jest w mojej sytuacji niemożliwe. Jedyne co zostaje to telewizja i to co sobie wypatrzę w programie (czyli jakieś 2 filmy na tydzień bo większość to totalne badziewie) no i filmy na DVD. Koleżanka pożyczyła mi „Gilmore girls” – amerykańską obyczajówkę. To co że 5 sezon, to co że serial znany jest z tego że ma 2x więcej dialogów niż inne bo tak szybko w nim mówią – jest fajny i z podpisami rozumiem właściwie prawie wszystko. No więc jestem już po 4 odcinkach i nawet trochę się wciągnęłam w tą historię. Na szczęście mam jeszcze trochę czasu by dotrzeć do końca.

Dziś to była akcja. Wczoraj skończyło mi się zwolnienie więc postanowiłam w środę pojechać do lekarza bo Maciej miał być na miejscu więc nie byłoby problemów z transportem. No i dzwonię sobie dzisiaj o 17:30 na spokojnie żeby umówić się na wizytę na jutro i co słyszę? Że jutro pan doktor rozpoczyna parudniowy urlop – to jest nie do pomyślenia!! No i nie miałam wyboru, w 10 minut ubrałam się, spakowałam synka i Lublinem zostaliśmy podrzuceni do przychodni. Po 40 min byłam na miejscu. Oczywiście mój maluszek od razu zaczął czarować położną i inne osoby które tylko podeszły mu pod rękę. Oczarowane panie zachwalały go pod niebiosa. Na USG Mateusz zobaczył serduszko no i różne części ciała maluszka ale słabo było widać bo Kropelka nie mieści się już w kadrze.
Pan doktor skwitował jednym zdaniem to jak maluszek się rozwija: No kruszynki z niej nie będzie! no tak… Kropelka ma już 2,5 kg a tu jeszcze może siedzieć sobie w brzuszku nawet 6 tygodni bo to dopiero skończony 34 tydzień.
Oby Kropelka zdecydowała się wcześniej bo noszenie takiego klocka jest lekko uciążliwe nie mówiąc o tym że odbija mi nerki i inne wewnętrzne organy a w szczególności w nocy gdy się obudzi. Czemu takie maluszki budzą się w nocy? DO SPANIA!!!!
***
Wystawiłam na allegro większość moich anglojęzycznych książek. Zostawiłam sobie tylko te z którymi czuję się związana emocjonalnie czyli Pattersona, Cole oraz Sheldon bo świetnie się czyta ich książki – może kiedyś znowu do nich sięgnę? Jak nie to za parę lat znowu zrobię czystki i sprzedam kolejną partię. W piwnicy wredna mysza rozpanoszyła mi się tak mocno że postanowiła się nie tylko podtuczyć cukrem i mąką ale również douczyć więc naczęła Katechizm Kościoła Katolickiego. Tak to jest jak się nie ma wolnych półek na książki i trzyma się je w piwnicy na lepsze czasy. Te lepsze czasy chyba się już skończyły a z pewnością dla tej książki. Dobrze że reszta została uznana jako nieatrakcyjna bo chyba bym zatłukła na śmierć. Aaaaa.. zapomniałam dodać że teść przyniósł łapkę na myszy i po 10 min nasz żarłok był uśmiercony. Trochę mi było żal ale nie wytrzymałabym utraty kolejnej pozycji ze swojej biblioteczki. I tak tyle książek musiałam oddać lub rozdałam znajomym że aż boli serducho.

Mam już dość

1 komentarz

Ja już chcę na porodówkę. Z jednej strony ostatni tydzień był naprawdę fajowy. Mogłam spowrotem dużo się ruszać, wychodzić na wycieczki po parę godzin chodzenia i dobrych kilka kilometrów a do tego dwa razy normanie pobiegłam za autobusem. Co prawda potem mi się przypominało w autobusie że to już prawie 9 miesiąc i nie wypada tak szaleć ale co tam. Niestety są i minusy, coraz gorzej śpię. Jak się obudzę w nocy to Kropelka zaczyna wojować i potem nie mogę usnąć tak mi w brzuchu robi dyskotekę. Te skurcze łydek tez dają mi się we znaki ale jakoś idzie to wytrzymać bo zdarza się to rzadko. Ale dziś całość przeszła wszelkie oczekiwania, Kropelka usadowiła mi się przy jakimś nerwie i ledwie mogę stanąć na prawej nodze, ból taki że nie można wytrzymać. Już sama nie wiem w jakiej pozycji się usadowić żeby wszystko wróciło do normy. Koszmar w ciapki, leżenie też nie pomaga bo nerw jest widocznie jakoś podrażniany.
***
Wyciągnęłam już ubranka po Mateuszu. Większość oczywiście nie pasuje rozmiarem bo zimowe musiałabym nosić w lecie i vice versa. Na szczęście trochę kupiłam w czasie ostatnich paru miesięcy więc nie jest tak źle. Pierwsza partia poszła już do prania (jeny, znowu to prasowanie) i teraz się suszy. Brakuje mi trochę rzeczy ale powolutku powolutku, w końcu to jeszcze 6 tygodni więc może zdążę?
***
Problemy z żołądkiem mi się pogłębiają, z jednej strony totalna zgaga przez cały dzień bo maluszek mi boksuje żołądek a on tego nie lubi a z drugiej mdłości jak czegoś nie zjem przez dłuższy czas. Co gorsze? Sama nie wiem….

Mam doła

3 komentarzy

Nie będę pisała dlaczego bo to zbyt osobiste a obiecalam sobie że takich spraw nie będę tutaj poruszać. Tak czy owak siedzę przed klawiaturą, ryczę w niebogłosy i najchętniej to bym pojechała sobie do miasta i pochodziła po sklepach żeby zapomniec o problemach. Niestety dom do sprzątnięcia, ciasto w piekarniku, pranie do wywieszenia a za 2h muszę odebrać Mateusza z przedszkola. To wszystko równo wskazuje na to że mam siedzieć w domu i basta. A może coś na pocieszenie? W domu nie mam nic słodkiego choć za mną to chodziło od rana więc zagryzłam obiadkiem czyli tradycyjnie pierogami z serem i szpinakiem a do tego dwa ogóreczki (buuu został mi tylko jeden korniszon!). Było piekielnie ostro ale smacznie i chyba zabiłam głód na słodkości.
***
Telewizja przesadza. Piszą że film trwa na przykład do 22. Ja dodaję jeszcze 15 min i co otrzymuję? Film na który polowałam od miesięcy ale bez końcówki. To już się zdarzyło któryś raz z rzędu i sama nie wiem jak z tym walczyć. Czy przy 2h filmie mam jeszcze dodawać pół godziny na wszelki wypadek? To po co są programy telewizyjne – pytam się! Jestem wściekła bo nie wiem jak się skończył Informator z Russelem Crowe a był naprawdę ciekawy i nietuzinkowy. Kurcze blade i pogięte!
***
Włosy zaczynają mnie denerwować, jak sięna nie wkurzę to pójdę i obetnę na zapałkę jak to było po urodzeniu Mateusza. Lecą mi ciągle do oczu i wogóle do nich nie przemawia fakt że naprawdę chcę przetrzymać ten okres i mieć je dłuższe chociaż tego nie znoszę – ale czego się nie robi dla ukochanego mężczyzny co?

No i Kropelka znowu zaczęła rządzić moimi smakami. Mięso na obiad jest zakazane (ciekawe jak ja dzisiaj doprawię ten gulasz co mała?), ostatnio mam smaki tylko na pierogi. Zaczęło się w zeszłym tygodniu i od tego czasu żyję na różnych pierożkach: najpierw były z białym serkiem na słodko, potem ruskie na ostro a wczoraj i dziś z białym serem i szpinakiem (nigdy nie sądziłam że mi będę takie smakować, szpinak zawsze był bleeeee). Do tego ostre rzeczy typu sos słodko-kwaśny w ilościach zatrważających + ogóreczki konserwowe. Ciekawe jak długo pociągnę na takich obiadkach (w lodówce mam jeszcze podwójną porcję tych ostatnich pierogów ze szpinakiem).
***
Bóle nóg w nocy mi znowu utrudniają spanie ale chyba muszę się do tego po prsotu przyzwyczaić bo nie ma innej rady. Po porodzie wszystko powinno wrócić do normy – daj Boże żeby tak było.
***
Oglądałam w niedzielę Supernianię. Oczywiście wszystko co ona mówi o tym że dziecko nie powinno spać z rodzicami jest świętą prawdą ale w obecnym stanie nie mam siły przenosić dziecka jak przyjdzie do naszego łóżka o 3 nad ranem. Wolę się przerzucić na jego łoże i tam dospać do rana niż się użerać z ryczącym dzieckiem które nagle jest wyrwane ze snu. Jak wszystko się unormuje to powalczymy z tym nałogiem przychodzenia do łożka rodziców. W sumie to nie jest tak źle bo nie zdarza się to codziennie więc myślę że nie będzie trudno to wyeliminować.
***
Wczoraj będąc na mieście obłowiłam się nieźle bo kupiłam 5 książek. Dzisiaj jedną już kończę bo zostało mi tylko 150 stron z 460. Nie ma to jak dobra lektura Sidney Sheldon. Facet pisze tak że nie mogę się od książki oderwać. A w Mateusza pokoju nie mam już gdzie książek ustawiać – od jutra wyprzedaż na Allegro (muszę się zmobilizować bo w piwnicy stoją już trzy olbrzymie reklamówki z książkami które przeczytałam).


  • RSS