anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Dni Ułana

1 komentarz

No i po imprezie. Było fajnie, spotkałam się z przyjaciółką i chociaż nie rozmawiałyśmy za dużo to jakoś czuję się lepiej bo ostatnio ją mocno zaniedbuję. Nawet nei mam ochoty pogadać wieczorem zresztą ona też jest wypompowana po całym dniu pracy przy roślinach w szkółce.
Sama impreza była fajna, spotkaliśmy sporo znajomych. Mateo siedział na 3 koniach w tym jednym takim który chyba miał owsiki w tyłku bo ciągle musiał dreptać. Oczywiście jak sobie umyślił że pójdzie drogą na której akurat ja stoję to podchodził i głową mnie przeganiał. Co za BADZIEJ!
Młoda miała oczy wokół głowy i nie wiedziała na co ma zwracać uwagę bo tyle się działo. Dopiero o 16 odpadła od cycka tak zmachana że o 17:30 budziliśmy ją w domu. Ale atrakcji! Ale muszę przyznać że wogóle nie robiły na niej wrażenia wybuchy i cała ta inscenizacja bitwy która miała miejsce na koniec imprezy. Totalny spokój i co że aż wątroba podskakuje bo tak głośno.
***
Miałam dziś poważną rozmowę z moim pierworodnym synkiem. Chodziło o jego histerie i to co one powodują. Chyba zrozumiał jaki będzie efekt tego że nas nie słucha a po 4 prośbie dostaje karę i od 3 dni jest bez dobranocki i ukochanej bajki czytanej przed spaniem. Dzisiaj tez musiałam w końcu dać karę bo inaczej by się nie odkleił od komputera (klikał co popadnie). Co za życie. Kiedy on w końcu zrozumie o co nam chodzi? Jak się ożeni?

No i przyszedł czas aby rozpocząć sezon weekendowych wypraw z dzieciakami. W necie znalazłam fajne miejsce zwane „Nenufar club” w Kościanie i po krótkiej mobilizacji i zebraniu się większą grupą pojechaliśmy obadać miejsce. Okazało się to być nieco mniejsze niż wydawało się na zdjęciach ale mogę powiedzieć że spełniło oczekiwania dzieciaków. Maluchy były zachwycone domkami, labiryntem, kręcącymi się kołami i innymi zabawkami nie mówiąc już o wyciągu orczykowym z którego można było zjeżdżać. No po prostu super wypas.
Na koniec jeszcze darmowa przejażdżka tratwą. Baliśmy się że najmłodsze pociechy mogą wypaść ale to mój ukochany małżonek zaliczył pierwszą kąpiel połowiczną (dzięki Bogu szybko się wyłowił i jedynie prawa strona była mokra). W ten sposób rozpoczęliśmy sezon wodno-rekreacyjny. Muszę przyznać że było naprawdę fajowo chociaż mocno wiało. Ale frajda była niezła i cieszę się że udało nam się zmobilizować większą ilość osób.
***
Karolina tak się rozgadała że śpiewa nawet przy zasypianiu. Po prostu jest aaaaaaaaa aż do momentu gdy odpłynie. Chociaż jedna dobra rzecz z jej śpiewania że wiem dokładnie kiedy ona zasypia. Nie wiem czy od pogody czy od jej śpiewów od dwóch dni wieczorami boli mnie głowa. Ale jak dzieci nadają cały dzień a Karolinka nie ścisza głosu jak ją o to po proszę to nie można się dziwić prawda?
***
Jutro Dzień Ułana. Zobaczymy jak się uda wypad na Cytadelę. Ostatnio weekendy mamy tak zaplanowane że aż trudno odpocząć po całym tygodniu. W niedzielę pewnie będziemy nieźle wymęczeni.

Śpiewanie

1 komentarz

Od paru dni a w szczególności w dniu wczorajszym Karolina udoskonalała swoje zdolności wokalne. Głos ćwiczyła sobie cały dzień z przerwami na spanie i jedzenie. Nie wiem skąd ona miała tyle siły i entuzjazmu aby cały dzień podśpiewywać sobie i skutecznie zagłuszać jakąkolwiek próbę rozmowy w jej towarzystwie. Głos widać że ma po mamusi i wszędzie jej będzie pełno teraz.
***
Stałam się specjalistką od zdrapywania ciemieniuchy. Dziś u koleżanki pokazałam jej jak radziłam sobie z tym świństwem gdy mieliśmy problemy z Karolinką i w efekcie spędziłam prawie godzinę na dłubaniu dziecku po głowie. Czego się nie robi dla koleżanke prawda? A ciemieniucha to świństwo takie że hej i dobrze że mała już z tego wyrosła.
***
Ostatnio na topie u mnie jest szukanie znajomych na LinkedIn. Już parę osób znanych mi co nieco wyszukałam i trochę wpadłam w deprechę jak przeczytałam gdzie ludzie teraz pracują. Tylko ja się żadnej normalnej pracy nie dochapałam. Pokutuję za dzieciaki i próbę posiadania rodziny. Szkoda gadać.

Kolejna rozmowa i po raz kolejny siedzenie przy telefonie. Znowu nie zadzwonili. Ale może i dobrze bo musiałabym od razu jechać na szkolenie do Warszawy co oznaczałoby conajmniej 2-tygodniową abstynencję dżdżownicową. A tego jako młoda mama bym nie zniosła.
Dzisiaj przed spotkaniem modliłam się o to abym dostała pracę na miarę swoich możliwości i umiejętności. No i mam odpowiedź – to nie było dla mnie.
Chociaż to ja wolałabym powiedzieć: Nie dziękuję.
***
Karolina robi się coraz bardziej ciekawa świata. Przy karmeniu nie można już siedzieć przed telewizorem bo młoda robi pałąk i ogląda TV wisząc głową do dołu. W pokoju nie może być nikogo a ja nie mogę pić ani niczego chrupać bo inaczej młoda się rozprasza.
Bo jeśli jeszcze nie wiecie to do jedzenia potrzebna jest cisza i spokój!!!
***
Za miesiąc wracam do pracy. Sama już nie wiem czy zostać tutaj czy tez szukać czegoś nowego. Mam mętlik w głowie, nie wiem co robić i zupełnie już jestem ogłupiona. Czekać czy działać? Być biernym czy czynnym? Tak czy nie? Kurka wodna! To za trudne dla mnie. Normalnie nie jestem w stanie podjąć takiej decyzji w obecnym stanie ducha i ciała.
***
Dobiłam z wagą do 66,5 kg i mam poważny kryzys od paru dni. Kryzys nazywa się: MICHAŁKI. Mama chcąc nas uszczęśliwić dała nam pakę czekoladek. No i wpadka na całej linii. Codziennie sobie mówię że jednego zjem i konic a kończy się na 4. Nawet nie myślę ile to kalorii bo się przerażę. Pociesza mnie jedynie fakt że mój ukochany mężulek siedzi teraz przed TV i być może wcina ostatnie 5 cukierków. Jeśli jednak nie skusił się (on się odchudza – z kości na ości chyba) to będę miała kolejny sprawdzian w dniu jutrzejszym. Chcecie się założyć ze nie będę ściągać? Ha Ha ha.

Opiekunka

Brak komentarzy

No i jestem już po castingu. Był krótki – jedna kandydatka. Efekt: pozytywny. MAM OPIEKUNKĘ!
Jestem wkurzona na PSEUDO-zainteresowane-opiekunki ze strony niania.pl bo na 30 ogłoszeń odpowiedziała mi tylko jedna czy dwie a reszta mnie olała. Jeśli ja dostaję list i nie jestem zainteresowana pracą to chociaż odpisuję że NIE, DZIĘkuję. A tu NIC!

No i nadszedł czas kiedy to postanowiliśmy wyruszyć z dwójką maluchów w Polskę. Nieuchronnie czekała na nas decyzja czy zostajemy w domciu na święta czy wpadamy do Gliwic. Ostatecznie przyparci do muru przez rodzinkę postanowiliśmy zapuścić się w te strony chociaz powiem szczerze że nie było łatwo nam podjąć tą decyzję. Człowiek boi się że dziecko będzie wyło przez całą drogę albo nie wiem co jeszcze.
Na szczęście Karolinka pobiła swoje rekordy i obudziła się po raz pierwszy dopiero 60 km przed metą. Dostała cyca w paszczę i poszła grzecznie leżeć spowrotem do nosidełka. I tu się zaczęło. Mała 15km przed domem docelowym stwierdziła że ma już gdzieś takie leżenie i rozpoczęła koncert wielkanocny. Nawet Hefalump od Mateusza nie pomógł na dłużej niż na 4 min. Koniec końców ja sobie odpuściłam bo siedzenie w fotelu z przodu i odwracanie się o 180 stopni do dziecka jest może i możliwe ale nie na dłuższą metę. Po chwili Mateusz jęczał że go serce boli jak jego siostrzyczka wyje po czym zaaplikował sobie na uszy dwie wielkie poduchy. W taki to syreniasty sposób dojechaliśmy do domciu.
***
Byłam na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej do firmy farmaceutycznej. Powiem tylko tyle, cieszę się że odpadłam bo i tak dalej bym nie poszła. Po prostu nie lubię jak sobie się ze mnie na siłę debila a tak się tam czułam. Może jednak nie dorosłam im do ich wielce farmaceutycznego poziomu ??
***
Mój mężulek dzisiaj wpadł na genialny pomysł żeby sprawdzić czy w Gliwiacch nie można jeszcze kupić z zimowej przeceny kożuszka. No i w ten sposób zrobiliśmy 3h spacer w 3 krotnym przyśpieszeniu po wszystkich sklepach w mieście z wózkiem. Nie życzę tego nikomu bo wręcz doczołgałam się do domu. Nie wiem ile kilosós zrobiliśmy ale było tego sporo bo ja raczej jestem dość trwałą chodziarą. Oczywiście kożuszka ani widu ani słychu bo kto w połowie kwietnia myśli o ubraniu zimowym co?

Mało ostatnio piszę ale już się tłumaczę, Oto jak wyglądał nasz dzisiejszy dzień:
4:00 pobudka z serii „Mama bolą mnie zęby”
5-7:00 spanie
9:10 spanie 40 min
11:00 spanie 1,5h
18:00 spanie 0.5h
20:00 spanie 10 min
21:30 padła przy cycu
No i jak tu znaleść wolny czas dla siebie?


  • RSS