anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2007

No więc dojrzeliśmy do tego żeby kupić spacerówkę. Wszystko byłoby ok gdyby nie okazało się że z zaplanowanego zakupu do 150zł max okazało się że najbardziej podobają nam się modele Graco Quattro lub Vivo za jakieś 350zł. Spędziłam dziś parę godzin na czytaniu wszelkich możliwych opinii dotyczących spacerówek i jeśli mam być szczera to JA CHCĘ QUINNY lub MUTSY. Tylko dlaczego one kosztują prawie moją pensję? Czy oni nie poszaleli?
Nie mam pojęcia co zrobić z tym fantem, oglądam Allegro i wiem że te za 150zł są do niczego, nie podobają mi się i wogóle są be…. Z drugiej strony po przeczytaniu wszystkich możliwych opinii na forach jestem wygłupiona bo w jednym miejscu narzekają a w drugim wychwalają pod niebiosa. I gdzie tu złoty środek?

Wczoraj Mateuszowi zdiagnozowano zapalenie ucha natomiast Karolina kaszle jak gruźlik w trzecim stadium rozwoju choroby. Katar ją zalewa i biedna nie wie co ma z tym zrobić. Wczorajszy dzień Mateusz miał kiepski a Karolina czuła się w miarę natomiast noc była dokładnie na odwrót. Mała o 7 już wyła z zamkniętymi oczami więc musiałam ją na siłę uśpić a Mateusz bez problemu poszedł spać. Noc była taka sobie, Karolina budziła się co jakiś czas z płaczem, około 23 miała już sporą gorączkę ale na szczęście szybko zbita pozwoliła jej zasnąć spowrotem. Rano od 6 budziła się co 0,5h z płaczem więc ją dalej usypiałam. O 8 wyszłam z domu a dzieciaki jeszcze spały co dla mnie jest totalną nowością.
Karolina pobiła wszelkie rekordy – spała do 9:30! Biedactwo, taka jest schorowana.
***
Mateusz oficjalnie zwolnił naszą opiekunkę. Pani Danusia ze śmiechem mówiła mi przed chwilą że Mateo stwierdził iż to jest jego dom, on sobie daje radę więc pani Danusia nie musi już jutro przychodzić. Ale on ma gadkę. Ciekawe skąd on ma takie teksty? Przedszkole?

Oto ostatnie wieści z pola walki :D
Mateusz ma zapalenie ucha a Karolina potworny katar który powoduje że strasznie kaszle. Wczoraj wieczorkiem dali nam niezły popis bo Mateusz płakał ze 2h przez sen aż w końcu przenieśliśmy go na dolne łóżko i udało się go dobudzic i dowiedzieliśmy się że go boli ząb (to ucho już dawało o sobie znac) a Karolina z powodu kataru też nie mogła spac. W sumie to karmiłam Karolinę i próbowałam ją uśpic aby za chwilę leciec do Mateusza by go utulic. Na szczęście środek przeciwbólowy go uśpił więc chociaż ten problem mieliśmy z głowy. Karolina spała ze mną, Maciek został wywalony do drugiego pokoju a Mateusz na dolnym łóżku – Ale przetasowania.
***
W sobotę pojechaliśmy do Kiekrza. Mateusz chyba złapał bakcyla żeglarstwa bo na pytanie szefa ośrodka czy przyjeżdża w przyszłym roku na obóz usłyszałam że oczywiście! Trochę nie wyobrażam sobie 6-latka na takim obozie ale jeśli oni robią je od lat to może rzeczywiście?
***
Karolina siedzi już swobodnie i bez podparcia.

No i jestem spowrotem w pracy. Nie jest najgorzej. Dostałam nowego laptopa i powoli klaruje się co będę robic. Na razie koncentruję się na przetrzymaniu dnia bo wczoraj jak dostarłam do domu po 8h to czułam że zaraz mi wybuchną piersi :D Nie ma to jak mobilna mleczarnia prawda?
***
Karolina dzielnie cwiczy siedzenie i muszę przyznac że całkiem nieźle jej idzie. Już potrafi sama udzieciec bez podpierania przez dobrych parę minut i ciągle chce żeby ją sadzac.

Urodzinki urodzinki i po urodzinkach. Muszę powiedzieć że Karolinka zrobiła mi niesamowitą niespodziankę. W poniedzialek spała w nocy od 11:30 do 6:00. Byłam w ciężkim szoku no ale miło było się przespać bez ciągłego karmienia. Oczywiście we wtorek szybko nadrobiła zaległości w budzeniu mnie bo od 3 rano do 5:30 próbowałam jej wyperswadować zabawę i chęć wstania z łóżka. Nie ma jak zdolne dzieciaki.
***
Mateusz dostał pierwszą tak poważną karę w swoim krótkim życiu. Z racji zostawiania hulajnogi gdzie popadnie i zupełnego braku zainteresowania się nią podczas zabawy ( w międzyczasie Maciej ją zaprowadził do piwnicy a jak młody wrócił z podwórka to zupełnie nie przejął się że nie przyprowadził hulajnogi) dostał 2 dni zupełnej abstynencji od czytania i oglądania bajek. Dobrze że chociaż rozumiał dlaczego ma karę i mam nadzieję że pojmie że rower i hulajnoga to drogie rzeczy i nie można ich po prostu tak zostawiać na środku chodnika bez opieki lub chociaż jakiegoś zainteresowania.
***
Karolinka już całkiem ładnie siedzi podparta poduszką-rogalem. Bawi się wtedy zabawkami i może tak być zajęta przez kilkanaście minut co mi bardzo odpowiada.
***
W końcu moje poszukiwania upragnionej torebki się zakończyły. Wczoraj oficjalnie na Jeżycach wypatrzyłam niesamowitą torebkę w kolorze bladego różu. Całkiem pasuje do mojego outfitu bo mam trochę rzeczy w tym kolorze. Szukanie od dwóch tygodni się opłaciło bo te torebki które mi się podobały były poza moim zasięgiem (nie wydam 150 zł na torebkę która może się rozwalić tak jak ta włoska ze skóry którą nosiłam tylko rok bo potem była już wrakiem a kosztowała bagatela ponad 200zł). Na szczęście znam miejsca gdzie można kupić firmowe torebki w second handach i muszę przyznać że trafiłam w sedno. Jest po prostu taka jak chciałam!!! Do tego zaopatrzyłam się w 3 spódnice bo w moje stare na razie nie wchodzę (pochwalę się – mam już 55,5kg!!) ponieważ zawsze kupowałam ubrania mocno dopasowane. Generalnie jest COOL!
***
Ostatnio jestem chwalona za metody wychowawcze które stosuję. To prawda że owocują bo Mateusz mnie raczej słucha i jak powiem że czegoś nie wolno to przestaje (jak nie to dostaje karę i wie że nie ma co ze mną zadzierać). Przy porównaniu z innymi dziećmi wychowywanymi metodami typu „głaskanie po głowie” lub ” nie stresujmy dziecka” lub „nasz pępuszek świata” Mateusz jest po prostu ideałem. Tamte dzieciaki mają gdzieś to co rodzice mówią lub o co proszą a krzyki czy bicie po tyłku nie przynoszą rezultatu. Cieszę się że nasze konsekwentne zachowanie i próba przekonania Mateusza co wolno a czego nie przynosi rezultaty. Nie wyobrażam sobie bać się pojechać gdzieś z dzieckiem sama bez męża (a takie zachowania właśnie ostatnio obserwowałam – dziewczyna boi się pojechać gdzieś ze swoim synkiem bo nie umie nad nim zapanować). Wiem że mogę pozwolić sobie na wyjście z dziećmi bez zamartwiania się ja to będzie i czy sobie dam radę. Taka świadomość naprawdę podbudowywuje człowieka bo nie chwaląc się to NASZA zasługa.
***
Mateusz ma kolejnego przyjaciela – też Mikołaja. Świetnie się bawią i widać że nadają na podobnych falach. Dobrze że Mikołaj mieszka w bloku obok bo jak będą trochę starsi to będą mogli się razem bawić na podwórku. Trochę mi ulżylo że w końcu mamy kogoś z kim może się młody bawić bez bicia czy zaczepiania jak to jest w przypadku naszego sąsiada.

Czy wspominałam już że Dżodżo nie znosi jazdy samochodem i swoim dość potężnym glosikiem nas o tym powiadamia? Dzisiaj jechaliśmy na SYRENIE od Swarzędza. Co jakiś czas na chwilę łapała oddech a potem dalej. W końcu stwierdziła że wredni rodzice mają ją gdzieś i trochę się uspokoiła. Szkoda tylko że z moich nerwów zostały już tylko strzępy. Ech te dzieci.
***
Zostawiliśmy dzisiaj Mateusza z sąsiadką żeby nie szwędać się z nim po sklepach (szukamy łóżka + materaca bo Mateo załatwił nam stare łóżko tak że ciężko się teraz na nim śpi). Wracamy po 3h do domu a Mateusz dalej ogląda bajki (jak wyjeżdżałam to mu włączyłam). Ale się wkurzyłam a na to Mateusz że mu przed wyjazdem nie powiedziałam że może oglądać tylko jedną lub dwie bajki i dlatego on nie pozwalał pani Bożence wyłączyć telewizora.
Konkluzja: POD BOKIEM ROŚNIE MI CWANIAK!
***
Ostatnio moim przebojem na necie jest strona LinkedIn.com. Szukam na niej starych znajomych i aż trudno uwierzyć gdzie niektórych zagoniło. Jest Nowa Zelandia, Australia, USA oraz cała Europa. Normalnie poczułam ukłucie w sercu że ludzie robią karierę a ja tutaj kolejny raz szukam pracy. Z drugiej strony oni single, żadnych zobowiązań ale też żadnej rodziny i dzieci a ja mąż + dwa cudowne dzieciaki. Tylko czemu ciągle gdzieś plącze się po głowie głupia myśl że też tak mogło wyglądać moje życie, że może byłoby lepiej, fajniej??? Przecież powinnam się cieszyć z tego co mam a takie myśli od razu powinny znikać jak różdżką odjął. To wina mediów, gazet i tv które sztucznie wmawiają ludziom że rodzina to poświęcenie i ciężka harówka a nie radość życia. Niby nie czytam takich gazet ale wystarczy chwila aby takie natrętne myśli się pojawiały i gdzieś zadomowiły w mojej głowie.
Jestem zła na siebie za takie myśli bo przecież to nie jest prawda. Poczułam zazdrość ale przecież wiem że oni pewnie chętnie by się wymienili ze mną…ale czy na pewno?
***
Telefon milczy już od dobrych paru tygodni. Wysyłam swoje CV ale nic się na razie nie rusza. Staram się zachować spokój i tłumaczę sobie że znajdzie się praca dobra dla mnie, że wszystko się ułoży i że będzie po prostu dobrze ale idzie mi średnio – przyznaję się bez bicia. Kwestia wiary w to że Bóg ma dla mnie jakiś plan i zawsze dobrze na tym wychodziłam jak jemu wierzyłam jest lekko zachwiana. Muszę nad tym lepiej popracować…..więcej modlitwy?

Dawno mnie tutaj nie było ale wojażowaliśmy z racji długiego weekendu. Muszę się przyznać że obaw miałam mnóstwo bo jednak Karolina to nie 5latek któremu można większość rzeczy wytłumaczyć (ostatnio na topie jest pytanie:
Dlaczego Bóg stworzył świat?)
Moje obawy okazały się lekko rzecz biorąc wyolbrzymione i dobrze bo dzięki temu trochę sobie wypoczęliśmy.
Wojaże rozpoczęliśmy fantastycznym planem wyjazdu do Gliwic z połączeniem wizyty u klienta we Wrocławiu. Plan wręcz idealny i wydawałoby się że nasze światłe umysły rozpracowały każdą możliwość. A tu BACH – dzwoni klient z reklamacją (ratunku pomocy, potrzebuję Pana natychmiast u siebie). Wobec takiej siły wyższej jako dzielna Matka Polka zapakowałam Karolinę do nosidełka na brzuch, na jednym ramieniu torba z jedzeniem, piciem, pieluchami, ubraniami na zmianę i 3 tys. rzeczy które człowiek potrzebuje jak wychodzi z maluchem, w jednej ręce torebka a w drugiej ręce Mateusz. Tak obladowana wpakowałam się do pociągu a rozłożenie zajęło mi chyba z 10 min (przy wysiadaniu zaczęłam ubieranie zanim wjechaliśmy do Gliwic i muszę przyznać się że dzięki Bogu nie było kupy, sikania czy ulewania bo bym z pewnością nei zdążyła wysiąść). Gdy już dojechałam do Gliwic jako Dzielna Matka Polka umęczona przez upał w pociągu rzuciłam się na pierwszą lepszą taksówke która mnie totalnie obrabiła (16 zł??? za co???). Ale nie zgubiłam żadnego dziecka i dojechaliśmy w miarę szybko więc chyba zdałam ten test.
Następnego dnia w ramach wyjścia na spacer wpadłam na genialny pomysł wzięcia dwójki dzieci i wybrania się do secondhandu w którym zaopatruję się w książki. To co że najpierw trzeba było pojechać kawałek tramwajem (nie ma to jak uśmiech i robienie z siebie drobnej kobitki). Jak już dojechałam to stanęłam przed kolejną próbą – sklep jest na 1 piętrze. Ale jakoś wgramoliłam się z wózkiem i Mateuszem. Od razu wypatrzyliśmy wielki stos klocków Mega Blocks. Wydawało się tego niedużo a zebrało się 3 ogromniaste reklamówki + małe zakupy typu spodnie i sukienka dla dzieciaków + 4 książki. Pod wózek jedna reklamówa, druga przewiązana na rączce wózka, trzecia w ręku, w drugiej ręce wózek + drugie dziecko – To musiało wyglądać jak sensacja. Oczywiście nie zaryzykowałam już przejazdu tramwajem bo napewno bym się nie zmieściła w drzwi więc te 3 kilometry zrobiliśmy na piechotę. Szkoda że nie widzieliście jak umęczony był Młody a Młoda też nie była zachwycona faktem że tak mkniemy po gliwickich ulicach. Jak zadzwoniła koleżanka na komórę to normalnie nie mogłam sobie poradzić a nikt nie wymyślił dla Matek Polek dodatkowej ręki – pytanie czemu?
***
Mój ukochany mężulek świetnie się spakował na wyjazd. Zabrał same krótkie rękawki i jedną koszulę z długim rękawem. Po 3 dniach przyznał się że nie ma nic ciepłego a w wieczorami robiło się naprawdę zimno. No to przeszukaliśmy szafę mojego brata który niczego nieświadom imprezował w górkach. Po totalnych przymiarkach udało się znaleść jedną koszulkę z długim rękawem w której mężulek wyglądał jako tako. Reszta to jak z młodszego brata (mój brat jest o wiele szczuplejszy od męża a ponieważ mój mąż jest szczupły to można wywnioskować drogą dedukcji że brat jest po prostu bardzo chudy) albo pet w paszczę, miotła w rękę i może udawać ciecia. Dawno nie miałam takiego ubawu jak przy przebieraniu i szukaniu odpowiedniego stroju.
***
Jutro przychodzi opiekunka do Karoliny. To nasz pierwszy test bojowy i coś czuję że będę nieźle zdygana. Nigdy jeszcze nie zostawiłam na tyle godzin mojego maluszka bo karmienie piersią mi na to nie pozwoliło. Na szczęście mloda wręcz rzuca się na jedzenie i trąbi równo co znajdzie na łyżeczce więc nie mam problemu z zastąpieniem posiłku. Przez miesiąc przybrała 1kg!!!! Zrobiła się z niej niezła KLUSKA (pytanie czy śląska czy też leniwa). Używamy kubka niekapka więc chociaż nie muszę myśleć o odzwyczajaniu od butelki bo tego problemu nie będziemy znać.


  • RSS