anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2007

No i przyszła kryska do matyska.. trzeba odpowiedzieć na parę dręczących mnie kwestii (dzięki Oleńko)

IMIĘ:najpopularniejsze w moim roczniku powodujące fakt że w podstawówce było nas 5 w jednej klasie, w liceum bagatela tylko 7. Dobrze że w pracy nie ma drugiej A. bo bym się wściekła. Niech nikt nie woła mnie na ulicy bo napewno połowa idącego narodu żeńskiej części się obróci

NAZWISKO:kiedyś miałam unikatowe, polskie. tylko jedna rodzina w całym kraju. Teraz okazuje się że takich jak ja jest tylko 8 (dane z dowodu osobistego) z czego nieeeezmiernie się cieszę bo jak przyjdzie mi płacić jakieś kary to powiem że to ta druga A. N. to zrobiła

KOLOR OCZU: piwne, brązowe lub jak kto tam nazywa ten kolor. Generalnie kolor którego nie lubię bo czuję się smutno w brązach. Najgorsze jest to że podobno w makijażu własnie koloru swoich oczu powinnam używać co przyprawia mnie wręcz o mdłości – WHY powiedzcie WHY?

KOLOR WŁOSÓW: brązowe (chociaż we Włoszech mówili że jestem BLĄDynką), parę razy robiłam sobie szamponem koloryzującym na rudawe ale po akcji, gdy zrobiła mi się na włosach marchewka trochę przystopowałam. Potem była próba jasnego brązu, który wyszedł na czarny więc wyglądałam koszmarnie. Aktualnie z przodu na grzywce mam pasemka w kolorze jasnym (blond?) którymi uszczęśliwiła mnie sąsiadka twierdząc że i tak nic nie będzie widać.. blablabla – BYŁO widać!

MIEJSCE ZAMIESZKANIA: wcześniej Gliwice, potem Poznań a teraz podpoznańska mieścinka mająca prawa miasta od (uwaga) lat pięćdziesiątych. Ale PYRKĄ się jeszcze nie czuję (nie znoszę pyzów, ziemniaków i szarych klusek – bleeee)

RODZEŃSTWO: składałam rodzicom zamówienie na starszego brata. Coś się jednak pomieszało i wyszedł młodszy – bagatela – o 10 lat braciszek który dzięki mojej pierwszej miłości z podstawówki ma na imię TOMEK. Jeszcze mi za to nie podziękował ale coś czuję że czeka mnie z nim poważna rozmowa. Mam jeszcze przyszywanego brata (nota bene zakonnego) z którym czuję niesamowitą więź, wiem że nawet jeśli nie słyszymy się miesiącami to jeśli do niego napiszę, zadzwonię to on mnie wysłucha i zrozumie tak jak prawdziwy brat.

ULUBIONY FILM:”American History X” w głównej roli Edward Norton (rooozpływam się teraz). Film tak świetny i tak ciężki pod względem treści że musiałam go oglądać na 2x. Dirty Dancing też jest suuuper i mam do niego duży sentyment (Oleńko jestem z tobą, mam wersję na DVD). Uwielbiam filmy z tańcem w tle i trochę by tego się zebrało gdybym chciała je tutaj wypisać.
Uwielbiam CSI w wersji Las Vegas no i wszystkie kryminalne jakie znajdę na odpowiednim poziomie (nie ma to jak zagadki medyczne oraz kryminalne)

ULUBIONY PROGRAM TELEWIZYJNY: „You can dance” jako zapalony kibic wszelkich tańców uwielbiam patrzeć jak się wiją na scenie. Oglądałam też wszystkie edycje Idola i czekam na następne takie programy. Lubię dokumenty w szczególności o treści medycznej (jakieś niespełnione marzenia? ale nie znosiłam fizy i nie dałam się przełamać żeby pójść w kierunku medycznym)

ULUBIONA POTRAWA: pierogi z kapustą i grzybami, gołąbki… pewnie byłoby tego sporo tutaj. Lubię wiele rzeczy i bywa że mogłabym tego wciągnąć nie wiadomo ile (ale moje nowe spodnie przypoominają mi że więcej nie można zjeść niż połowę porcji – dzięki spodnie)

ULUBIONE MIEJSCE W POLSCE: Lubię Góry, lubię Morze. Nie ma w sumie takiego miejsca do którego ciągnę za każdym razem jak jestm w okolicy. Takie miejsce owszem jest ale za granicą – o Żytomierzu już pisałam i czuję że to jest moje ulubione miejsce

ULUBIONY ZESPÓŁ: zespół napięcia przedmiesiączkowego? NO WAY! w sumie to gusty zmieniają mi się co jakiś czas więc teraz trudno mi nawet to jakoś ubrać z konkretny trend muzyki. Lubię jazz i gdzieś w tych okolicach krążę. Ostatnio był na topie Michael BUBLE – on jest booooski

NIE LUBIĘ: tłustych potraw, jedzenia ponad miarę, ignorancji i homofobii, uprzedzeń, bajki o słoniu Dominiku (mój Mateo miał się tak nazywać ale się zbuntowałam), Tolkiena i tym podobnych autorów, filmów którymi zachwyca się cała polska a są niestety przereklamowane conajmniej 2x

SZKOŁA: podstawowa to dla mnie koszmar chciaż teraz jak rozmawiam z ludźmi na naszej-klasie to zupełnie inaczej ich odbieram. Liceum też nie było przeze mnie jakoś lubiane bo właściwie byłam lekko odsunięta od głównego trzonu klasy. Najlepszy okres to studia, BEST (organizacja studencka) i te klimaty. Chętnie bym tam jeszcze wróciła… kto się zamieni?

RYDZYK TO DLA MNIE: a kto to jest?? (oczywiście że żartuję). Staram się nie wypowiadać na temat oczywistych spraw.

DEWIZA ŻYCIOWA: mieć marzenia, traktować ludzi tak jak się chce być traktowanym oraz żyć tak jakby to był ostatni dzień mojego życia

POZYTYWNE CECHY: pomagam pomagam i jeszcze raz pomagam, często kosztem swojego czasu, rodziny i kasy (co potem się mi odbija czkawką)

NEGATYWNE CECHY: histeryzowanie mam w genach, dziurawa pamięć… o czym to ja pisałam?

CECHY, KTÓRYCH SZUKAM U LUDZI: ciepło wewnętrzne i otwartość

PRZYJACIELE: ciężko o nich, już paru miałam i wydawało mi się że to jest naprawdę przyjaźń, lekko się jednak myliłam. Ale wiem że na niektórych ludzi mogę naprawdę liczyć i być może za jakiś czas będę mogła powiedzieć – to jest mój przyjaciel/ moja przyjaciółka

SŁOWA, KTÓRYCH NADUŻYWAM: przychodzą falami i równie szybko odchodzą więc ich za bardzo nie pamiętam

PONAD WSZYSTKO NIE TOLERUJĘ: śmiecenia (sama chowam wszystkie papierki i potem mam wypchane kieszenie), nietolerancji i naśmiewania się ludzi.

JESTEŚ W CENTRUM UWAGI CZY PODPIERASZ ŚCIANY: oczywiście że to pierwsze. Kiedyś podpierałam ściany (szcz. podstawówka) i jako szara myszka nie wychylałam się. Teraz zmieniłam dewizę życiową i idę jak czołg przez życie wszystkim pokazując że można!

JESTEŚ PUNKTUALNA, CZY CZĘSTO SIĘ SPÓŹNIASZ: nie znoszę spóźnialskich, zawsze jestem na czas albo nawet wcześniej. Oczywiście gdy jadę do pracy z mężem zawsze jest to za późno i mimo że jestem 5min spóżniona czuję się naprawdę podle (to co że jestem pierwsza w biurze i nikt o tym nie wie)

CZY PŁAKAŁAS KIEDYŚ PRZEZ FACETA: głupie pytanie, oczywiscie że tak. Przez kobietę też

JAK NAZWAŁABYŚ SWOJE DZIECI: Mateusz jest Mateuszem więc tutaj problemu nie ma. kiedyś podobał mi się Cedryk ale nie zafundowałabym takiej jazdy swojemu dziecku. Karolina miała być Łucją ale to imię by nie przeszło przez autoryzację męża więc jest Karolina.

CO ROBISZ W SOBOTY:wszystko to czego nie zrobiłam w tygodniu. o 7 już po zakupach śniadaniowych, potem sprzątanko, jakiś szybki obiad (można zrobić coś szybciej niż w tygodniu?) i zazwyczaj jakiś wyjazd lub spotkano ze znajomymi.

CO ROBISZ W NIEDZIELĘ: to co w sobotę + wyjście do kościoła – sprzątanie. Generalnie po weekendzie przydałby się dzień odpoczynku bo jesteśmy czasami skonani

CZY MIAŁAŚ PROBLEM Z POLICJĄ: nie, zawsze jakoś udawało mi się załagodzić sytuację. albo udawałam głupią blondynkę o kolorze włosów brąz.

CZY ZASNĘŁAŚ KIEDYŚ NA LEKCJI: nie. ale w kościele na kazaniu to parę razy. Na dzięcioła śpi się kiepsko ale jak inaczej się nie da to co zrobić?

CZY ZŁAPAŁY CIĘ KIEDYŚ KANARY: tak. zapłaciłam raz a drugi raz udało mi się wywinąć i wyjść z tego obronną ręką. Ale i tak wyszłam na swoje :D

ZAWARTOŚĆ TOREBKI: różne dziwne rzeczy typu taśma miernicza (jakbym coś fajnego znalazła w second handzie), pilniczek do paznokci, 1000 kartek których nie używam i mnóstwo innych rzeczy które powinny wylądować pewnie w koszu jak zrobię przegląd tygodnia

ostatnio nie mam siły się zmobilizować na pisanie czegokolwiek. Bo w końcu ile mozna pisać o raczkowaniu, wyciąganiu glutów z nosa czy innych dziecięcych czynnościach? z drugiej strony ustaliłam ze sobą że nie będę za dużo pisać o swoim osobistym życiu, bo to nie miejsce na takie zwierzenia. Generalnie dół na maxa spowodowany tym, że w robocie jadę czasami na dwa telefony stacjonarne, jedną komórkę i jeszcze załatwiam sprawy mailem. Po 8h mam głowę kwadratową od spraw i nawet wieczorem trudno jest mi się zupełnie z tego wyłączyć.
Z drugiej strony bardzo mnie praca wciąga, podoba mi się w niej ta różnorodność, fakt że mam możliwość podejmowania samodzielnych decyzji (chociaż w sprawach nietypowych i tak się idę po radę, żeby nie wtopić bo w szkodach mówimy o zbyt dużych pieniądzach). No powiedzcie mi kochani jak często ma się tą przyjemność wysłać kolegę z pracy na oględziny ładunku spermy byczej? Jak usłyszałam jaki ładunek nam się trafił to dostałam głupawki wisząc na telefonie, więc omawianie szeczegółów było lekko utrudnione.
Ale co tam. Ważne że praca daje satysfakcję i nie da się ukryć że moja kobieca ciekawość jako pierwszy stopień do piekła sprawdza się tutaj znakomicie, bo wszystko się zawsze dopytam co i jak i jestem w miarę poinformowana.
A jak tak piszę już o pracy to ostatnio dostalam rachunek za telefon komórkowy – bagatela 240 zł przy wysokim abonamencie gdzie mam już ponad 300 min darmowych! Kurcze aż usiadłam bo nie sądziłam że tyle nagadam. Dodam tylko że drugie tyle wygaduję pewnie przez telefon stacjonarny więc w domu przynajmniej jestem spokojniejsza (wygadana??)
***
A teraz MUSZĘ wam napisać co mi się przydarzyło. Ano ostatnio pisałam o naszej-klasie.pl I wiecie kogo tam znalazłam?
Najpierw pojawił się ON – obiekt moich westchnień z pierwszych lat podstawówki, dla niego wyniosłam z domu całą kolekcję srebrnych monet taty, za które potem dostałam taką burę że 2 dni nie mogłam siedzieć na tyłku (tata JEGO odniósł je z uprzejmym zapytaniem czy aby napewno rodzice pozwolili), To dzięki NIEMU mój brat został na całe życie naznaczony JEGO imieniem… ech te czasy. Normalnie byłam zabujana w największym rozrabiaku w klasie… brrr
Potem pojawił się brat tego DRUGIEGO w którym zabujana byłam w klasie 7 i 8. To co że mieszkał ponad 200 km. Dla chcącego nic trudnego i nawet mama się nie zorientowała że 2x go odwiedziam w domu niby to będąc z koleżanką u jej rodziny. Zabujana byłam na całym froncie, pisaliśmy do siebie przez ponad 2 lata i nawet mi nie przeszkadzało że pisze z takimi bykami że można się załamać – mniej więcej jak rzułf czyli żółw. Ale jak dla mnie zagrał na gitarze (poznaliśmy się na obozie na wakazjach) to wymiękłam i się rozłożyłam na polance, to co, że akurat w środku pola jagodowego o czym świat dowiedział się następnego ranka z mojej koszulki… ludzie czujecie tego bluesa? I to był MÓJ chłopak… uuuuuu!!
No dobra. do PIERWSZEGO napisałam już maila odkrywając rąbka tajemnicy i przypominając o niesławnym przekazaniu kolekcji monet a drugi na razie się nie odzywa (mam tylko jego gg)
No ale te emocje które mną targają po prostu są niesamowite, niby takie zakochania z czasów podstawówki a czerwienię się jak pomidor gdy czytam maila od PIERWSZEGO. hahahah

No trochę zwolniłam w weekend bo czułam się lekko wypluta. Nie wyobrażam sobie posiadania trójki dzieciaków takich jak moje + pracy + prowadzenia domu. Czy ja jestem jakaś nienormalna albo raczej może niepełnosprawna że sobie z tym nie radzę?
***
Karolina robi duże postępy w chodzeniu a własciwie w jego unikaniu. Ostatnio znalazła genialny sposób – staje przy mnie, dwiema rękami za moją nogawkę od spodni i tak idziemy na przykład z nocnikiem do toalety. To co ze zajmuje to jakieś 5 min a ja ze trzy razy prawie gubię spodnie (muszę sobie sprawić chyba legginsy żeby nie mogła ich złapać) – ale dochodzimy. Drugim sposobem jest powieszenie się na nodze, głowa w górę i nieśmiertelne słowo: uuuuuuu! (z akcentem na ostatnią sylabę)
Jeśli nie działa to znaczy że trzeba podnieść ton głosu i przy którymś razie zaczyna działać. A mama przynajmniej ma jakieś zajęcie czyli noszenie mojej kruszynki. Aaaaa zapomniałam dodać że kruszynka to z pewnoscią już ma 12kg bo ostatnio mi się mocno ręce wydłuzyły do ziemi i nie znajduję innego powodu jak to że młoda przytyła.
***
Mateo ostatnio tylko bawi się w handlowanie. Oczywiście nie swoimi rzeczami ale moimi kosmetykami albo wszystkim innym w miare mało gabarytowmy co znajdzie na mojej półce i co generalnie nie jest dla dzieci. Oj zakazane kusi kusi…
Mateusz stwierdził że musi wyglądać elegancko i przestawił się na koszule. Niczego innego nie chce nosić i jest awantura jak mu tłumaczę że jest ździebko zimno i powinien ubrać bluzę.
***
Zapisałam się na nasza-klasa.pl. Na początku szło mi opornie szukanie znajomych bo moja pamięć jest dobra ale któtka. Ale teraz znalazłam już sporo ludzi i naprawdę się mocno wciągnęłam. Zachęciłam mężulka który wcześniej twierdził że „to pierdoły którymi on się nie będzie zajmował”. Ale jak odnalazł swoją klasę z technikum i dawno nie widzianych ludzi to tak się wciągnął, że teraz wieczór bez naszej-klasy to wieczór stracony. Ale najlepsze było to jak sie odezwał do niego kolega z którym się przyjaźnił w …. ZERÓWCE (mają takie piękne zdjęcie jak się trzymają za rączki). No mężulek normalnie prawie zawału dostał… ech te strony internetowe

Spowiedź

5 komentarzy

a dziś będzie o mnie-wytypowano mnie do pociągnięcia tematu więc nie mam wyboru, grunt to zachować uśmiech na twarzy jako że chiński ochotnik nie może grymasić.

1.Cztery miejsca, w których pracowałam:

*Walsingham/England jako wolonariusz w fundacji
*Agencja reklamowa w dziale controllingu
*prywatna uczelnia w rektoracie
*duża polska firma projektowo-wykonawcza przy zagranicznym projekcie

2.Cztery miejsca w których mieszkałam:

*Gliwice
*Poznań
*teraz Luboń
kurcze coś mało tego dziewczyny…. chyba że takie dwutygodniowe wyjazdy się liczą….

3.Cztery miejsca w których byłam ( te najciekawsze):

*Hye on wye (czy coś w tym stylu) czyli raj dla moli książkowych – największa ilość antykwariatów (przewyższająca ilość mieszkańców) Walia
*Ljubliana /Słowenia czyli mały Wiedeń
*Żytomierz /Ukraina czyli miejsce urodzenia mojego taty
*Praga ale to było banalne

4.Cztery miejsca, w których wolałabym być:

*Żytomierz na pierwszym miejscu!
*Londyn na drugim
*RPA na trzecim
*Malediwy (hej… czy coś z nich jeszcze zostało po ostatnich kataklizmach?)

5. Cztery osoby, które zapraszam do zabawy:

*Atinkę
*Oleńkę
*Migotkę
*Shelley

a teraz co się u nas dzieje.
W sobotę pojechaliśmy pierwszy raz na basen. Mieliśmy nadzieję że po histeriach Karoliny przy wyciąganiu z wody młoda poczuje bluesa i będzie zachwycona tą ilością wody wokoło. i tu BŁĄD!! Dżdżownica była przerażona faktem że co chwilę ktoś ją pryska, skacze, śmieje się i biega po brodziku bo tylko tam siedziałyśmy na początku. Potem były przenosiny do większego basenu ale i tak wisiała na szyi z przerażeniem patrząc dookoła. Ostatecznie wylądowaliśmy w jakuzzi z trzema panami w wieku lat +18 i conajmniej 20h tygodniowo spędzone na siłowni. Trochę byli zmieszani gdy bez zmrugnienia okiem wepchnęłam się z młodą do baseniku i rozmowa im się już tak nie kleiła.
Najlepsza była jednak Karolina, najpierw zaczepiała jednego, potem drugiego (oczywiście jak tylko odpowiadali na zaczepki to ona zalotnie 1..2..3 trzepnięcia rzęsami i odwraca głowę chowając ją w moje ramię niby że się wstydzi – ona i wstyd, hahahah). Koniec końców wszyscy trzej zaczęli mówić do niej a młoda poczuła się w końcu jak ryba w wodzie czyli ciepła woda, dużo bąbelków no i faceci którzy koło niej skakają. Teraz nie dziwię się jej po chwili namysłu. No ale wymoczyłyśmy tyłki i trzeba było się zbierać.
A wieczorem? poczułam się jakby mnie coś przejechało, bóle mięśni, temperatura – generalnie dxxx wołowa. W nocy mnie trzymało ale rano odpuściło tyle że mdliło mnie cały dzień i czułam się jakbym znowu była w ciąży (ale niepokalane poczęcie tylko wchodziło w grę więc w ramach rachunku prawdopodobieństwa odpuściłam sobie tą wersję). Oczywiście dzięki tym wspaniałym sensacjom żołądkowo-mięśniowym od razu zeszłam na 60,5 kg ale chyba dzisiaj nadrobiłam plackami ziemniaczanymi.

autko cd

3 komentarzy

Chyba jakieś fatum ciąży na tym aucie i zaczynam się poważnie zastanawiać nad tym czy wogóle się uda nim jeździć. A dlaczego? a dlatego że jadąc od rzeczoznawcy który ocenił szkody w auccie mężulek do mnie zadzwonił z zapytaniem co się robi jak się wylało 2l oleju na środku ulicy. Oczywiście inteligentnie zapytałam po co wylewał po czym dowiedziałam się ze rozkraczyła się skrzynia biegów i wszystko co mogło się wylać jest właśnie na ulicy.
Próby dowiedzenaia się czy będzie to usługa płatna jeśli wezwiemy straż pożarną spełzły na panewce, bo panowie inteligentnie próbowali dowiedzieć się najpierw gdzie jest rozlany olej. No to zasypaliśmy (tzn mężulek i teść) plamę piachem i odcholowano nasz samochód do mechanika do którego i tak mężulek jechał. Dzięki rozwalonej skrzyni w środę mężulek musiał pofatygować się tylko bagatela 340 km nad morze bo tylko tam znalazł taką skrzynię. Wracajac klął na czym świat stoi bo stał w kilometrowych korkach jako ze wszyscy mobilni Polacy wybierali się w swoje rodzinne strony. Grunt to odpowiednie wybranie pory na powrót z trasy co nie?
No więc w poniedziałek mechanik zaczyna naprawianie auta – ciekawe kiedy go zobaczę. Mężulek oczywiście sugeruje żebym znowu jeździła rowerem ale boję się że wsiadając teraz na rower szybko się załatwię bo po paru tygodniach nie jeżdzenia kondycja spada i człowiek się nieźle upoci zanim dopchnie się do pracy.
***
Karolina dzisiaj pobiła wszelkie granice – w ciągu dnia spała tylko 2x po pół godziny. Dzięki temu była tak marudna że trudno było ją zabawić ale zachowywała się jak wańka-wstańka czyli nie było szans żeby ją ułożyć choć na 10 min bo pewnie by ze zmęczenia zasnęła w końcu.
Na dodatek złego rozwaliła sobie wargę przy zabawie z Mateuszem więc wyglądała jak Tyson po walce – ale może to w ramach hołdu dla Gołoty? who knows? może moje dziecko będzie za 20 lat rozgrzewać do walki bokserów (oby nie w bikni – chociaż już teraz ma co pokazać) albo wrzeszczeć w pierwszej ławce żeby się zatłukli? Ale znowu koliduje mi to z jej zapędami do różańca chyba że będzie to walka prowadzona po katolicku i bezkrwawo czyli rękawicami dmuchanymi….


  • RSS