anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2008

Moje dzieciaki ciągle mnei zaskakują a oto co mi zaserwowały w ten weekend:
- Dzisiaj znalazłam Karolinę stojącą na stole i krzyczącą żeby ją stąd zdjąć (to po kiego licha tam wchodziła co?)
- Wczoraj u sąsiadki karolina uklękła przed kotem i zaczęła mu bić skłony… nie wiem co jej się pomieszało ale kotowi nawet to się podobało bo nie zwiał od razu jak to miał w zwyczaju
- ulubiona przekąska młodej to … tak.. Ciastolina! słona jest tak że wykręca wnętrzności ale młodej wcale to nie przeszkadza
- złoty środek na płacz dziecka – powiedzieć że idzie piesek!
- Mateo dzielnie ćwiczy jeżdżenie na rowerze (słowo dzielnie jest zupełnie inaczej rozumiane przez mężulka bo on uważa że to woła o pomstę do nieba). Nie wiem ile gleb dzisiaj zaliczył. Problem w nowym rowerze jest taki że jest ciężki (jak to rower) a Mateusz jest raczej chudawy (mógłby co nieco zabrać od Karoliny) więc przy próbie wsiadania lub zsiadania rower go przeważa
- Mateo na przebłaganie za swoje grzechy (czyli za popołudniową histerię przed wyjściem na rowery) rysuje mi labirynty które ja mam przechodzić (oczywiście najeżone pułapkami których nie mogę rozszyfrować)
- dzisiaj Karolina jako tradycyjny mięsożerca rzuciła się na mięsko z obiadu po czym pożuła, pożuła kęs a następnie zrobiła plunięcie takie że wymiętoszony kawałek znalazł się odpowiednio daleko od niej i należycie blisko mężulka. Czyli co?? bojkot mojego mięska!
***
Jeśli ktoś jeszcze nie próbował wina Moscato z suszonych rodzynek z Sycylii (w House Wine jest za ok 30 zł) to nie wie co dobre. Wino jest po prostu booooskie!!! Oczywiście w marcu była promocja i wykupiono cały zapas więc wczoraj musiałam się zadowolić jakimś hiszpańskim sikaczem (czyli zwykłym winkiem bez wzmacniacza)… aaaa nie dodałam że nasze ulubione winko jest wzmacniane spirytusem gronowym więc szybko uderza do głowy co powoduje że jest EKONOMICZNE.
***
Pytanie za 100 punktów – W ile osób można spać w dwuosobowym łóżku o szer. 140 cm?
*
**
***
minimalnie w 2,5 osoby (karolina po środku) w porywach do 3 osób (karolina po środku, Mateo za mężulkiem), maksymalnej wartości jeszcze nie sprawdziliśmy bo ja najwcześniej odpadam, zabieram swoje  „zabawki”  i wynoszę się do drugiego pokoju.

Dzisiaj w nocy Karolina tradycyjnie poryczała że jej tęskno do rodzicieli więc przeniosła się za sprawą mamusi do naszego łóżka. w nocy przyczłapał się Mateo i obudziła się ponownie Karolina. Jak wszyscy zasnęli to okazało się że ja mogę spać ale na skrawku o szer. max 20 cm. Zabezpieczyłam więc Karolinę i przeniosłam się do Mateusza na łóżko piętrowe. O 5 rano ponownie pojawił się synuś i wpakował mi się do łoża po czym po godzinie dowlokła się spóźniona Karolina którą musiałam szybko ewakuować aby nie obudziła młodego. Wylądowałyśmy w dużym pokoju gdzie zajęłam ją zabawkami w nadziei że pozwoli jeszcze poleżeć. Pozwoliła powylegiwać się raptem z 10-15 min a potem była awantura. Jak już wszyscy byli wstaci dzięki Młodej to ja postanowiłam się zamelinować choć na parę minut w sypialnii aby złapać resztki snu. Po 3 minutach dzieciaki wpadły na genialny pomysł aby szukać Mamusi więc po chwili miałam na sobie dwie skaczące postacie. I tak wygląda moja noc w zwykły weekendowy dzień… ech

Karolina strasznie się nam rozgadała. Te wszystkie dźwięki jakie ostatnio wydaje z paszczy są niesamowite. Na prośbę rodzicieli (ale tylko wtedy gdy nie ma widowni) może powiedzieć MAMA, TATA, DZIADZIA i różne dziwne odgłosy typu UUUUU, AŁA itd.
Niesamowite jest to ile może przekazać w formie werbalnej mimo że nie używa jeszcze słów.
***
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką na temat kobiecej masturbacji. Nigdzie się o tym specjalnie nie mówi a o problemach które z tego mogą wyniknąć to już wogóle. Tak jak o masturbacji męskiej można wiele znaleść, o tym że to może przekształcić się w nałóg erotomanii to tak ale o kobiecej? jedynie techniki masturbacji, ile z tego można mieć przyjemności a o destrukcyjnym wpływie to już milczenie.
Czemu takie gazety jak Bravo czy Girl wciskają ciemnotę młodym dziewczynom powodując że coraz więcej dziewczyn sięga po pornografię, erotyczne opowiadania i gadgety z sekshopów. Potem pojawiają się na forach dyskusyjnych płacząc że nie umieją przestać, że to je przerasta… a ja się pytam czemu nikt nie mówi o tym wcześniej? czemu zachęca się bez pokazywania również ciemnej strony tego aktu?
Jestem po przeczytaniu wielu publikacji (niestety ciężko dostępnych w necie) na ten temat, sama napisałam co nieco do jednej gazety ale temat ten gdzieś we mnie siedzi i woła – co dalej??

Dzisiaj Mateo po raz kolejny przegiął. Chłopak kąpał się z siostrą w brodziku i znowu Karolina usiadła na korku i pupą go wyłączyła wypuszczając całą wodę po jakiś 10 min pluskania. Młody wie, że najpierw powinien się ukąpać a potem może się pluskać do woli czyli póki woda jest ciepła. Oczywiście znowu problem pojawił się po spuszczeniu wody gdy już nie było ani kropelki a Mateuszowi przypomniało się, że jest nieukąpany.
Jako nieustępliwa mama przypomniałam synkowi naszą umowę na co była lekka histeria bo chłopak nie chciał wyjść z brodzika bez umycia. Pomysłowość dzieci jest jednak wielka i młody zauwazył kubek z wodą która się uratowałą przed spuszczeniem. Chwilę później mydlił się cały w pustym brodziku i polewał resztką wody z kubeczka. Ja oczywiście próbowałam zachować poważną minę co było naprawdę utrudnione bo widok był tak prześmieszny że szok. Nie wiem jak on to zrobił ale kubeczkiem się cały opłukał z mydlin. Nie ma to jak pomysłowość dzieciaków….
***
Karolina tradycyjnie robi bunt przy usypianiu i nie ma najmniejszych szans żeby poszła drugi raz spać w ciągu dnia. Skutkuje to jednak jej totalnym zmęczeniem ok 17 chociaż dzisiaj już o 15 była potwornie marudna (usypianie skończyło się pierdzioszkami na moim brzuchu i szybką ucieczką z łóżka) więc rodzice muszą się dwoić i troić żeby dziecko miało zaspokojone wszelkie pragnienia (dodam że z większym zmęczeniem pragnienia przeobrażają się w dziwne stwory)

Fobia

2 komentarzy

To co przez ostatnie parę dni przeżywałam to krótko mogę opisać jako HORROR

Zaczęło się od tego że miałam wyliczony początek menstruacji na środę. W środę nic, ani napięcia przedmiesiączkowego ani nic.. pustki, ciemno, cicho… W czwartek już zaczęłam się denerwować że nie mam PMS… bo przecież zawsze parę dni przed byłam jak wściekła osa albo lepiej szerszeń. W piątek zaczęłam się lekko denerwować i sama podkręcać że coś jest nie w porządku…. że może?? a jednak?? NIE… nie teraz… ja nie chcę… już widzę minę mojego szefa…. kolejny poród… bożżżz…. znowu pieluchy i wrzeszczące maleńśtwo… znowu huśtawka hormonalna przez rok czyli baby boom którego z całego serca nienawidzę i już nie chcę!!
W piątek miałam oczywiście sen który był o czym?? o kolejnym dziecku w naszej rodzinie. W sobotę byłam już tak podkręcona że nie mogłam się wyciszyć, do 1 w nocy się szwędałam po domu bo wszystko mi się kojarzyło w dziećmi…. nawet „Piraci z karaibów” których sobie włączylam w ramach relaksu.
W niedzielę przy każdym bólu brzucha byłam przekonana że to już teraz. Już zastanawiałam się co zrobić z wyjściem do kościoła bo przecież dostanę okres… w kościele co jakieś piknięcie to już panika że zaraz mnie zegnie w pół.
Jeny jeszcze w życiu się tak nie nakręciłam.. naprawdę. I nie wiem czemu ale po prostu nie umiałam tego opanować. Nigdy tak nie panikowałam a te ostatnie 3 dni były po prostu okropne. Ja już miałam ułożony cały plan na ciążę oraz piersze lata mojego kolejnego dziecka….
Na  szczęście w niedzielę mnie dopadło i dobrze bo w końcu uwolniłam się spod wszechogarniającej mnie fobii.
***
Karolina znalazła nową zabawę w kościele: staje przed „ofiarą”, łapie ją za kurtkę i cągnie aby popatrzyła w dół a następnie z rozbrajającym uśmiechem czeka kto pierwszy odwróci wzrok (podpowiadam że nigdy nie była to Karolina). Nawet ksiądz spowaidający w konfesjonale w końcu zasłonił sobie oczy i się obrócił bokiem bo miałam wrażenie że chwila i wybuchnie śmiechem. No a dzięki zabawie Karolina poznała conajmniej 20 osób stojących w naszej okolicy. A na końcu była zabawa we wchodzenie na stopień konfesjonału i potem rzucanie się w dół z rozłożonymi rękami i uśmiechem na twarzy który należało odczytać jako „kto mnie pierwszy złapie?”
***
Jestem zdołowana faktem że większość chłopaków w przedszkolu w grupie Mateo oglądało już „Piratów z Karaibów” – toż to film conajmniej dla 15 latków. Pamiętam jak dziś jak mama wzięła mnie na Tarzana (miałam wtedy 12 lat) i przeżyłam traumę. To było ponad moje siły i zdolności zrozumienia i długo budziłam się w nocy pamiętając rozbebeszoną małpkę na stole. A Piraci? tam krew leje się strumieniami, trupy latają albo kładą się w zależności od stopnia rozkładu (im większy tym są żywsze). W weekend włączylam synkowi w końcu Żółwie Ninja czyli TMNM czy coś w tym stylu. Kawałek oglądałam i powiem szczerze że prawie poskoczyłam parę razy. A młody ?? – kamienna twarz i uśmiech przy pytaniu czy się nei boi? Gdybym pracowała przy ustawianiu wieku w filmach puszczanych w kinach większość miałaby conajmniej 15+. Chyba jestem strachajło albo mam jakieś dziwne podejście ale uważam że nawet takie 10 latki nie powinny oglądać filmów epatujących zgrozą i okrucieństwem, nawet jeśli jest w dobrej wierze i z dobrym przesłaniem w ostatecznym rozrachunku.
Czyżby nie było już NORMALNYCH filmów?
***
Karolina wyrasta na dziewczynkę która słysząc słowo NIE z uśmiechem na twarzy WŁAŚNIE TO zrobi na 100%. Już się zaczynam bać co będzie dalej. Mateo też nie był łatwy i dużo z nim „walczyliśmy” aby wiedział co mu wolno a co nie. Ostatnio nasza znajoma powiedziała że Mateo jest bardzo poukładanym chłopcem i wie co dobre a co złe. Jest też wyjątkowo na swój wiek inteligentny na co znajomi skomentowali stwierdzeniem że nasze wychowanie odniosło efekty. Wiele razy podczas spotkań radziliśmy się innych w trudnych chwilach które nam synek fundował. Konsekwencja w wyborze drogi i niezmienialność naszych wyborów odnoszą rezultat i mam nadzieję i wiarę że podobną drogą pójdziemy z Karoliną, która chyba łatwiejszym dzieckiem nie będzie niestety. Chociaż zaprawieni po synku nie mamy już tak wielu obaw co przy pierwszym dziecku więc chyba nie będzie źle.
***
Mateo na spółkę ze mną kupił elektroniczne zwierzątko. Kiedyś podobne dostał od babci ale po dwóch dniach coś się mu stało. No i wczoraj cały dzień chodził i karmił zwierzaczka no a na koniec chciał z nim iść spać bo „kto go nakarmi jak będzie głodny no kto?” Teraz zwierzaczek (nazwany AAA – nie wiemy jak to zmienić) wisi w przedpokoju bo dzisiaj Mateusz poprosił mnie abym go zabrała bo mu przeszkadza w spaniu (co jakiś czas się odzywa) więc nasz AAA (Absolutnie Anonimowy Albinos) wylądował na tablicy korkowej i sobie dynda w bliskim sąsiedztwie innych smyczek.

Wczoraj z mężem dalismy się wciągnąć w oglądnięcie ostatniego odcinka Reality Show „Zakochałeś się w Tilli Tequilli”.
Powiem jedno: jestem zdegustowana tym co MTV sprzedaje młodzieży. Kiedyś MTV kojarzyło mi się z fajną muzyką i świetnymi programami (ale to było jakieś 15 lat temu) a teraz co??

Powiem po krótce o co chodziło żeby przybliżyć probelm. O …uwaga…. MIŁOŚĆ do Tilli walczyły 32 osoby płci męskiej i żeńskiej. W ostatnim odcinku został facet oraz dziewczyna/chłopczyca. Tilla jako świetny marketingowiec z każdym będąc na randce wciskała mu kit typu jesteś dla mnie super ważny, przy tobie czuję się tobą itd. Oczywiście pół dnia spędzone na namiętnych pocałunkach z facetem nie przeszkadzały w obściskiwaniu się wieczorem z dziewczyną.

Generalnie po prostu żenujące, jak można pokazywać że miłość jest na sprzedaż, że trzeba o nią rywalizować i osoba która przejdzie wszystkie głupie konkurencje będzie MOGłA SIę ZAKOCHAć.
Jeśli młodzież to ogląda (a jestem pewna że tak) to potem ma takie pojęcie o miłości i związkach. Jak można powiedzieć że po paru randkach zna się człowieka na wylot, że się zakochało i że to jest ktoś na całe życie (nota bene takie bzdety Tilla mówiła nie tylko do jednej osoby)

Po takich reality show normalnie mózg mi się lasuje i przeraża mnie to że ludzie są tak głupi że szukają miłości w takim programie. A potem są zawiedzeni że druga strona NIE CZUłA tego co oni czyli MIłOśCI…hahaha normlnie głupota ludzka mnie przeraża czasami.

UPDATE:

http://www.plotek.pl/plotek/1,78648,5008769.html

Kręcą już drugi sezon a Tilla dostała propozycję zagrania w wysokobudżetowym filmie porno… NO COMMENTS.

Słuchałam w TVN Miasto Kobiet z dyskusją o in vitro. nie będę się rozpisywać ale niektóre stwierdzenia mnie po prostu rozłożyły, bo jeśli przyszła mama mówi o zamrożonym embrionie „moja mrożonka” to mnie rzuca od prawej do lewej. Jeszcze inne określenie było przytoczone „moje mrożaczki”….
Jestem przeciwna metodzie in vitro bo to nie jest poczęcie dziecka przez rodziców ale ingerencja w prawa boskie. Wiem napewno że przy braku możliwości poczęcia swojego dziecka zaadoptowałabym inne bo i teraz gdzieś w rozmowach ten temat się u nas pojawia, więc wiem że mój mąż też jest temu przychylny.
Nie mamy mocy boskiej by decydować o poczęciu dziecka i o jego śmierci w przypadku, gdy będzie za dużo embrionów. Fakt przytoczony przez jednego z ginekologów o tym, że w samej Wielkiej Brytanii w zeszłym roku zniszczono ponad milion zarodków mnie po prostu wbił w fotel.
Dzisiaj w Trójce też była na ten temat dyskusja a jedna z osób pobiła wszystko stwierdzeniem że przeciż jak mu wycinali woreczek żółciowy to on jeszcze żył i pozwolili mu umrzeć więc czemu nie mozna tak z embrionami.

Przeraża mnie ogrom skali związanej z aborcją i wszystkimi tego aspektami. Wierzę w ingerencję Boską i fakt że dzieci są darem nam danym i nie mamy prawa decydować za nich nawet w przypadku chorób genetycznych. Nie możemy zabić dziecka tylko dlatego że jest chore i stwierdzono to już w czasie ciąży bo to jest totalny egoizm rodziców, którzy niby nie chcą cierpienia dziecka a tak naprawdę boją się odpowiedzialności idącej za tym urodzeniem.
KONIEC

Karolina wprowadziła nowe porządki:
- dwa dni temu w rana przyłapałam ją jak stała w toalecie przed muszlą a w ręce trzymałą moje figi. Pewnie planowała je spuścić ale nie bardzo wiedziała jak się do tego zabrać…. i na szczęście bo to była moja ulubiona bielizna. Byż może chciała mi coś przekazać tym czynem? czyżb jej się ona nie podobała?
- dzisiaj młoda wyciągnęla swoje buciki z szafy, rozłożyła je po przedpokoju i wyciągnęła z szafki pastę do butów. Nakryłam ją w momencie gdy próbowała otworzyć sloiczek – dzięki Bogu nie umie jeszcze otworzyć zakrętek. Kiedy zabralam jej pudełko z pastami wkurzona córka zabrała swoje zabawki (czyli dwie pary butów) i wrzuciła je do pralki. Co za Dżdżownica!!
- w niedzielę robiłam ciasto, jak tylko młoda wyczaiła że piekarnik ma włączone światło i coś się tam dzieje a ona tego nie widzi (skandal) to ściągnęła ze stołu rękawicę, ubrała ją na prawą rękę a lewą próbowała otworzyć drzwiczki. Na szczęście byłam w okolicy i szybko interweniowałam
Wydawało mi się Mateo był dzieckiem mocno absorbującym, takim którego trzeba pilnować żeby nie broił. Karolina go szybko pobiła bo jej pomysły mnie totalnie rozbrajają. Po prostu nie wpadłabym na takie pomysły, wszelkie inne miejsca i szafki zabezpieczone a ona i tak musi być cały czas pilnowana.
***
Wczoraj do Mateo przyjechał jego dawny przyjaciel (z wcześniejszego przedszkola ) Mikołaj. Chłopaki tak dobrze się bawili że w pewnym momencie uznali że Karolina bardzo im przeszkadza. W 10 minut zbudowali z maskotek, dwóch koców oraz całej pościeli wieeeelką muldę przy wejściu do pokoju. Skutek był taki że Karola stała przy muldzie i nic nie widziała (całkiem nieźle im poszło bo chałda była większa od młodej) rycząć w niebogłosy że nie chcą jej dopuścić do zabawy. Ech te dzieciaki


  • RSS