Z jednej strony mówimy o zdrowym stylu życia, poruszaniu się na nogach lub rowerze zamiast braniu samochodu nawet po to żeby podjechać do kiosku po papieroski a z drugiej nikt nie mówi o tym jak rowerzyści są dyskryminowani na drogach.

Jako kierowca wiem że czasami denerwujące jest jechanie za takim człapiącym człekiem ale rozumiem ludzi którzy wybrali taki styl poruszania się po drogach. Sama jako aktywny rowerzysta bo dojeżdżam codziennie do pracy wiem że nie jest łatwo wjechać na górkę czy też przejechać przez torowisko bo człowiek cały podskakuje i z prędkości nici. Denerwują mnie jednak pewne zachowania Polaków których doświadczam od czasu do czasu.
Pierwszy typ kierowcy zauważającego rowerzystę to krzykacz. Średnia wieku 18. Najlepiej spuszczany dach, paru kiboli w środku i podjeżdżają sobie cichą BMWicą lub innym wozem z tyłu do rowerzysty po czym razem krzyczą: SZYYYYBCIEJ! Gwarantuję efekt piorunujący bo już parę razy mialabym glebę z tego powodu.

Drugi typ kierowcy reagującego na rowerzystę to graniaczek który uważa że droga jest Jego i tylko jego. jedzie sobie środkiem pasa i widząc rowerzystę nie ma zamiaru zjechać nawet na 5 cm na lewo żeby go wyprzedzić. Skutek? Wyprzedzanie na grubość lakieru. Zapomniałam dodać do tej grupy jeszcze kierowców tirów którzy mają podobne odczucia bo już dwa razy musialam zrobić upadek kontrolowany żeby moja lewa strona nie dotknęła takiego koła.

Trzeci typ kierowcy to nie widzący. W przeciwieństwie do poprzedniej dwójki ten powoduje najwięcej kłopotów bo dzięki takim ludziom łatwo o wypadek. Bo taki jedzie obok ciebie, wyprzedza cię i nagle na przykład skręca w prawo zajeżdżając ci drogę. Ostatnio prawie mnie skasowała jakaś kobieta na skrzyżowaniu gdzie przejeżdżałam na pasach na zielonym świetle. Szczytem chamstwa było to że nawet nie raczyła się zatrzymać mimo że ładnie jej przejechałam po boku a sama wyszłam z opresji z pogiętą kierownicą i przesuniętymi hamulcami.

Reszta kierowców nie wchodzi w interakcję z rowerzystami i w sumie to najlepiej chyba się do takiej grupy zaliczać. Ja w każdym bądż razie dbam o to aby rowerzyści którzy jadą obok mnie czuli się bardziej komfortowo niż sardynki w puszce bo tak niestety czasami wygląda jazda po naszych drogach.

Rower to droga do zdrowia, dobrej sylwetki i dobrego samopoczucia. Może trudno zacząć bo ja co roku się z tym borykam ale jeśli już się zacznie to naprawdę robi się to przyjemną sprawą. A jaki budzi podziw wśród znajomych którzy wożą tyłki w swoich wozach jak się powie że woli się rower? Taa może to i lans ale zdrowy i polecam go każdemu. A i opalić się można, wyrzeźbić sylwetkę no i wzbudzić zazdrość wśród tych którzy jedynie w myślach robią coś dla zdrowia