Nasze dziecko postawiło sobie za punkt honoru wykończenie swoich rodziców. W zeszłym tygodniu była gorączka więc młoda spała tak jakby chciała a nie mogła.  W piątek po 4 nieprzespanych nockach (bo co to za sen jeśli jest przerywany co 1-2h) czułam się jak na kacu. W pracy nie mogłam się wogóle skupić a wszelkie czynności poza przerzucaniem maili lub dzwonieniem po informacje o ile było to łatwe zadanie przerastały moje zdolności percepcyjne.
Na szczeście dotrwałam do 16 a wieczorkiem jakoś się zregenerowałam chociaż dawno nie miałam już takiego poważnego kryzysu fizycznego.
Wczoraj zdecydowaliśmy że Młoda za dużo pije w nocy mleka i że trzeba ją przestawić na wodę. Taaa łatwo powiedzieć trudniej zrobić.
O 23:30 młoda się obudziła i kategorycznie zażyczyła sobie …. nie … zażądała porcji mleka. Mama na to dała jej wodę na co Młoda odstawiła taką histerię że dziw bierze iż policja nie stała pod naszymi drzwiami po 1h. No ale jakoś udało się ją namówić na położenie. Droga przez mękę trwała do 4 rano, Karolina budziła się z częstotliwością co 15 min i przypominała sobie że wredna matka chce ją wykończyć dając jej takie paskudztwo.
Ech.. o 4 matka wymiękła i dała trochę mleka na co córa szybko je wciągnęla i poszła spać. Taaa ciężko było wstać o 7 rano ze świadomością że Karolina sobie jeszcze smacznie śpi i ma wszystko w głębokim poważaniu.

Co za dziecko!
Już się boję myśleć co będzie dzisiaj. Będąc w sklepie zastanawiałam się nad kupnem Tigera albo innego napoju energetycznego ale pamiętając jaki wredny mają smak (wzbiera mi się na mdłości) jakos się nie przekonałam. Teraz zaczynam żałować tej dezycji bo jakiegoś dopalacza będę pewnie potrzebować.
Ciekawe co sąsiad zza ściany sobie o mnie myśli? czy w dobie próby uświadomienie ludziom że trzeba być wrażliwym na krzyki dziecka ktoś na mnie naśle polizai? W sumie nie dziwiłabym się bo młoda ma gardło jak rasowa piosenkarka rockowa i spokojnie może zakrzyczeć całą rodzinę. A najlepsze jest to że nie traci głosu jak to było po takim koncercie z Mateuszem ale od rana ponownie wałkuje temat. Wiem wiem… charakterek dziecko ma po mnie, nie da się ukryć że różki to jej po bokach już rosną i tylko włoski je jeszcze zakrywają wprowadzając ludzi w błąd.