zauważam ostatnio że przy chodzeniu się bardziej prostuję, jestem bardziej pewna swoich możliwości i tego że jednak dam sobie radę z tym co życie mi stawia.
Oczywiście jest tak że pewne sprawy mnie przerażają ale nie daję po sobie znać lub staram się w sobie zwalczyć to uczucie. Wiele pewności daje mi teraz mój wygląd i podejrzewam że gdyby ktoś mnie wcześniej zmobilizował do odchudzania to miałabym o wiele łatwiej w życiu. Ale widocznie te trudne przeżycia też mi były potrzebne do ubogacenia swojej psychiki.

Do naszego zespołu w pracy dołączyła nowa dziewczyna. Dzięki niej nagle uświadomiłam sobie że rzeczy które dla mnie są już totalną rutyną i robię je machinalnie dla innych są kosmosem nie do przeskoczenia. Kolega mi dzisiaj powiedział że śmigam niesamowicie na komputrze uzywając różnych skrótów które ułatwiają życie. On to robi powolutku wersją dłuższą a do rozwiązania dochodzimy tego samego. Miło mi się zrobiło ze ktoś zauważa że w pracę wkładam naprawdę całą energię. Z drugiej jednak strony jeśli tylko mam chwilę wolnego to rozmawiam ze znajomymi na skype i się wcale z tym nie kryję bo moja praca nie leży przecież odłogiem
.
Podoba mi się również fakt że ludzie podziwiają moją determinację jeśli chodzi o jeżdżenie rowerem. To prawda że czasami patrzę rano na rower i w głowie kłębią mi się wszelkie epitety których nawet pijaczyna przy sklepie o 6 nie wymyśli ale mobilizuje mnie fakt że dzięki temu dbam bardziej o siebie, czuję się zdrowsza i zamiast łazić na siłownię i wydawać kasę mogę za darmo ćwiczyć i jeszcze szybciej byc w pracy. To prawda, wożenie rzeczy do przebrania (łącznie ze stanikiem hihi) czasami przysparza problemów natury gniotliwej jeśli dobrze nie dobiorę sobie stroju ale co tam, nie idę do klienta żeby być odpicowaną od stóp do głów. To prawda że niezbyt przyjemnie się jedzie w deszczu ale za to jak przyjemnie się jedzie w słońcu gdzie obok mnie stoi sobie dłuuugi koreczek upoconych panów w swoich nowiutkich autach klących na czym świat stoi.
***
Wczoraj oglądałam probram Wojciecha Cejrowskiego „Po mojemu” i muszę przyznać że facet trafia w dziesiątkę. To czego on nie lubi, to co go denerwuje to akurat moje klimaty. Jest kontrowersyjny to prawda, ale ja też prosto w oczy mówię co myślę pamiętając oczywiście że są tego konsekwencje. Jako przykład podam rozmowę kwalifikacyjną podczas której zapytano się mnie co sądzę o paleniu. Ja oczywiście odparłam że nie toleruję wiedząc dobrze że mój przyszły szef pali bo się spotkaliśmy przed budynkiem (on oczywiście dotleniał płucka papierochem). Parę miesięcy potem dowiedziałam się że to, że nie kryłam się ze swoim zdaniem było odebrane jako duża odwaga (w końcu szefowi mogło się to nie spodobać że nie lubię palaczy) i dało mi to przewagę nad innymi kandydatami. No ale to już stare dzieje a ja nadal pracuję z tym szefem :D
***
Mam nowego znajomego… jeet  Anglikiem i poznałam go w pracy zlecając jego firmie pewną pracę na lokalnym obszarze jego kraju. Od jakiegoś czasu często się z nim słyszę na skype i dośc dużo już o nim wiem – i vice versa. Tak jak każdego znajomego traktuję go przez pryzmat lekkiej fascynacji bo dla mnie każda nowo poznana osoba jest jak księga którą czytam. A że księga jest naprawdę super i mówi z prawdziwym brytyjskim akcentem który uwielbiam no to co ja biedna mam zrobić, no co? Czasami słyszymy się przez telefon ale w pracy nie daję znać po sobie że jeszcze na gruncie prywatnym rozmawiamy bo to byłoby nieprofesjonalne. Dodam jeszcze że Howard jest ode mnie 16 lat starszy więc nie ma mowy o jakiejś fascynacji z podtekstem erotycznym lub czymś w tym stylu. Ja taka już jestem że żyję każdą nową znajomością. Dla mnie człowiek jest po prostu fascynującą sprawą a jeśli jest anglikiem lub ukraińcem to zyskuje dodatkowe punkty na starcie. Jestem ciekawa czy będę z nim równie ciekawie rozmawiać jak go poznam bo powiem że w 90 % nadajemy na podobnych falach. W sumie to byłby już mój 3 przyjaciel w takim przedziale wiekowym więc chyba coś w tym jest. Dobrze się z moimi dwoma przyjaciółmi dogadywałam i uważam że wiele zyskałam dzięki ich przyjaźniom. Teraz wygląda że kroi się trzecia przyjaźń z czego się niezmiernie cieszę… i mam nadzieję że to się nie urwie za parę miesięcy bo naprawdę będzie mi brak tych rozmów.