anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

Dzwonię do szefa jednej z firm nam zlecających i co słyszę?
- Cześć Robaku!
Hm… czy ja o czymś nie wiem? Dostałam takiej głupawki że musiałam za chwilę oddzownić a okazało się że była to pomyłka wynikająca ze zbieżności imion i nazwisk.
***
Nowe zlecenie, telefon od Zleceniodawcy z informacją o tym co się stało i tym, że odbiorca jakoś mętnie tłumaczy podając za przyczynę swojej decyzji dwie zupełnie niczym niezwiązane rzeczy (jakoby jedno z drugiego wynikało) czyli pogięte kartony i zbyt wysoka temperatura. No i wyjaśnienie Zleceniodawcy:
- Jedno do drugiego się ma tak jak zorza polarna do miesiączkowania pinginów.
***
Czy ktoś widział z was dziecko z zakwasami? Ja nie aż do ostatniej soboty. Karola wybrała się przed południem z Babcią na plac zabaw, po paru godzinach dotarła prwie na czworaka. Było spanko i wypoczęta córa przypomniała rodzicom o obietnicy wycieczki tramwajem. A rodzice zamiast jechać w obie strony wybrali bardziej krajoznawczą wycieczkę czyli
- tramwaj w jedną stronę
- wizyta w parku przy palmiarni
- 2h latania na fajnym placu zabaw
- powrót na piechotkę
Dzieciaki były wykończone, młody zaliczył glebę jak podciągał się na rękach i sobie lekko przecharatał buzię a Karola była tak zmęczona że trzeba ją było nieść. Wieczorem zaczęła narzekać że ją ucho boli (no to były okłady i noszenie czepki w domu), potem ręka, noga i tak po kolei. Miałam niezłego pietra że ją być może przewiało ale na szczęście to był efekt przemęczenia.
Następnego dnia szliśmy do kościoła, Mateo z Babcią parę kroków przed nami idącymi z Karolą. Nagle młoda wpadła na genialny pomysł że dogoni braciszka. Puściła nasze ręce i zaczęła biec…. po jakiś 10 krokach stanęła, złapała się za nogi i powiedziała:
- Nózie bolą!
Wniosek: nigdy więcej niż jedno wyjście na dzień na plac zabaw!

Moje dzieciaki zadziwiają mnie swoim własnym zdaniem na prawie każdy temat:
- Karola wie dokładnie jak się zakłada czapkę i nie potrzebuje a wręcz odmawia współpracy w tej dziedzinie
- adidasy to nie adidasy ale wg słownika mojej Karoli są to sandałki. Adidasami nazywa buty za kostkę Bartka
- Mateusz przy sprzątaniu zawsze wie, że ma do zebrania conajmniej TYSIĄC rzeczy
- Mateusz przygotowując się do kąpieli zawsze wie, że nie zdąży na bajkę choćby zaczął kąpiel 0,5h wcześniej
No i to własne zdanie co do ubioru, z jednej strony Mateo prosi abym mu przygotowała ubranie a z drugiej jak się ubierze to okazuje się, że bluza inna, spodnie inne itd. No to po co mam mu przygotowywać czyste ubranie jak on tradycyjnie wygrzebie coś innego i prawie ZAWSZE okazuje się że to jest brudne i zachomikowane w jego szafie.
ech te dzieciaki. I tak codzień 5 tys róznych problemów które trzeba rozwiązać i jeszcze odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie – A CZEMU?
Zapomniałam dodać, że Karola raz na jakiś czas podejmuje bardzo odważną decyzję ściągnięcia pieluchy i spania w samej piżamce. Oczywiście rodzice nie są o tym informowani i dowiadują się podczas przykrywania jej w nocy albo gdy przyjdzie totalnie zsiurana i o 3 nad ranem poinfomuje o nieszczelnych zaworkach.

Wczoraj Karola wezwała mnie do łazienki i wskazując na spływ zlewu powiedziała:
- Tam mieszka mały żółw. Taki mały a nie duży.
***
Dzisiaj po kościele mieliśmy kawę ze słodkim, wyciągnęłam dzieciakom lody. Karola miała mniejszą porcję ale równo pędzlowała więc po 2 minutach nic nie zostało. No to ona podsuwa miseczkę do Mateusza i mówi:
- Daj mi loda
Mateusz oczywiście odmówił a rodzice jednogłośnie potwierdzili, że koniec z lodami na dziś. Karola dokonała szybkiej analizy w głowie i po 3 sekundach wynik wymalował się jej na twarzy – rozpacz i krokodyle łzy. Nie ma co, aktorka z niej niezła. Ostatnio wogóle często odstawia takie historie – dzisiaj stanęła przy drzwiach uniemożliwiając wyjście i powiedziała rozkazującym tonem:
- Daj mi czeko (czekoladę)
Oj była rozpacz jak mama się postawiła córce, co się działo… z pewnością sąsiad z 3 piętra słyszał jak wychodziliśmy do kościoła, tego jestem pewna.
**
Mateusz ogląda właśnie kultowy film mojego dzieciństwa czyli „The Neverending story”. Byłam ciekawa czy będzie mu się podobał bo na początku lekko kwękał że nudny. Teraz jednak tak się wciągnął że prawie palce obgryza czy uda się chłopcu uratować krainę fantazji. Przynajmniej nie nudzi że chce oglądać Cartoon Network gdzie bajki są po prostu prymitywne – tylko walenie po łbach i zabijanie stworów oraz szastanie magią z innych światów. Jak powiedziałam że nie podoba mi się ta bajka to od razu zgodził się na włączenie filmu. Cieszę się że nie ulega presji kolegów z przedszkola, którzy już oglądali wszystkich Potterów, Gwiezdne Wojny i inne filmy nie przeznaczone dla 6 czy 7 latków. Zobaczymy jak długo będzie to trwało i kiedy się tak naprawdę postawi rodzicom.
***
W ramach porządków wiosennych przeczytałam artykuł o uczuciach a dokładniej o ich porządkowaniu. Co zrobić, aby uczucia oswoić i się od nich uwolnić, tzn zacząć kierować swoim życiem a nie poddawać się emocjom które je rozkładają na łopatki?:
- zobaczyć emocje
- nazwać je po imieniu
- i uznać że są moje, nie że są we mnie bo to znaczy że nie panuję nad nimi. Uczucia są moje
Nie można pielęgnować w sobie poczucia krzywdy za coś co się zdarzyło już jakiś czas temu bo zatruwa się swoje całe życie. Gdy okazuje się że sprawiedliwość nie została wymierzona w kogoś kto rzekomo nas skrzywdził w naszym odczuciu ta frustracja przelewa się na całe nasze życie.  Tak łatwo postawić się w roli ofiary i przez lata pielęgnować te negatywne uczucie wywołane jakimś zdarzeniem. Trzeba jednak nazwać to co czujemy i wylać to z siebie, by się z tego uwolnić.
***
Czym się różni poczucie winy od grzechu? W chorym poczuciu winy jest kult grzechu, grzech jest na tronie i rządzi naszym życiem. W zdrowym poczuciu winy na tronie pojawia się przebaczająca miłość Boga i dzięki niej nasza dusza zostaje uleczona. Nie można wracać do tego co zostało nam odpuszczone i po raz kolejny analizować nasz grzech – to tak jakbyśmy nie wierzyli w miłość Bożą

Opis zdarzenia:
„Kierowca Mercedesa nie wyhamował w wyniku czego uderzył centralnym przodem w centralny tył jadącej naczepy”
***
Policjanta dzisiaj nie zaliczyłem – mówi kolega podczas rozmowy telefoncznej

Ostatnio często w moich myślach pojawia się słowo samoakceptacja. Może z powodu mojej przyjaciółki która ma z tym problemy a może po prostu dojrzewam do pelnej akceptacji ze słowem samoakceptacji?
Siedzę sobie przed komputerem, słucham w tle Roisin Murphy z jej magnetycznym głosem i zastanawiam się co napisać. Jakiś czas temu mocno się spięłam i schudłam poniżej 60kg tak jak zawsze marzyłam. Marzenie spełnione ale jak wygląda to w rzeczywistości? Prawda jest taka że parę osób mi wreszcie powiedziało że jestem chuda, mąż też to zauważył ale po jakimś miesiącu doszłam do wniosku że wcale upragniona waga niczego nie zmieniła.. no może prawie niczego. Jak kolega odezwał się do mnie Chudziaszku to doszłam do wniosku że czas opuścić chude czasy mojego życia i spowrotem wrócić do swojej wagi.

I powiem jedno – to wcale nie była decyzja opłakana morzem łez, bo wreszcie dojrzałam do spojrzenia na siebie krytycznym okiem i uznannia, że zaniżona waga to nie to co „lubią tygryski”. Oswojenie z własnym ciałem musiało  być chyba okupione tymi tygodniami wyrzeczeń które wcześniej przeszłam. Tydzien później kupiłam sobie spodnie MOTO w rozmiarze 40 i być może są lekko za luźne w pasie ale pewnie 38 byłby za wąski znając tą markę. I jedna dygresja się pojawiła przy kupowaniu – rozmiar powyżej 38 wcale mnie nie przeraża. Jeszcze parę miesięcy temu kupienie czegoś większego niż 38 lub M było okupione paskudnym nastrojem i wieczorną chandrą. A teraz cieszę się że spodnie ładnie leżą i wyglądam w nich seksownie. Nie ważę się po 2x dziennie i nie wpadam w dołki, gdy waga pokaże 1kg więcej.

Chyba czuję się swojsko we własnym ciele a patrząc na ulice od razu wyłapuję dziewczyny które usilnie pragną spełnić swoje marzenia chodzenia w rozmiarze 36 gdy same sa o dwa rozmiary większe. Trudno pogodzić się ze swoimi krągłościami gdy kolejna szczupła aktorka oznajmia światu że musi się odchudzać, bo nie chcą jej dawać ról. Trudno się pogodzić z faktem posiadania normalnego ciała a nie samych mięśni gdy kolejna celebrytka pokazuje swoje wyrzeźbione ciało na czerwonym dywanie. W każdej kolorowej gazecie są zdjęcia kobiet i mężczyzn i ich oceny. I jak tu samej nie oceniać jeśli codziennie się to robi w TV, gazetach i w internecie?

Dzisiaj widzialam zdjęcia znanych ludzi którzy mają problem z nadmierną opalenizną czyli kolejne nowe uzależnienie – tanoreksja. Naprawdę przykre jest jak mocno niszczą swoje ciało tylko po to by dorównać młodym ludziom, po których jeszcze nie widać efektów wieloletniego opalania. Nadal się mówi mało o tym uzależnieniu a media zamiast edukować wciskają taki chłam młodym ludziom. Coraz więcej chłopaków próbuje solarium i sztucznej opalenizny w nadziei że dorównają chłopakom ze Słonecznego Patrolu. A tu okazuje się że po jakimś czasie zaczynają wyglądać groteskowo a pojawiające się białe plamy są nei do usunięcia. Dzisiaj w sklepie przypatrywałam się jednej młodej dziewczynie opalonej jakby wróciła z miesięcznego wyjazdu na Teneryfy. Podejrzewam jednak że to raczej częste solarium – niestety. Tak czy owak po rozmowach z mamą wiedziałam mniej więcej ile ma lat, z twarzy trak ciemnej i opalonej na murzynka dawałam jej prawie 2x tyle. Czy aby o to jej chodziło?

Rozmowa z Niemcem który okazuje się być Polakiem mieszkającym za granicami od wielu lat, ale całkiem nieźle rozmawia po Polsku.
Na moja informację że nazwa „sp. z o.o” to to samo co GmbH słyszę:
- Pani świetnie mówi po Polsku!
hahahahah
jest jeszcze rozmowa o tym że list wrócił z adnotacją że nasza firma się wyprowadziła więc informuję że w kamienicy jest więcej firm, być może był nowy listonosz i nas nie znał, odpowiedź
- no tak, ale mądry głąb.
****

Odbieram telefon i słyszę:
- Dzień dobry, ja w sprawie przerzutu do Anglii …. CISZA w słuchawce
***
Kolega dzwoni i mówi:
- Dzień dobry, dzwonię z firmy xxx, działamy na zlecenie xxx. Dzwonię w sprawie spodni z Wietnamu.
***
CDN


  • RSS