anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

- Czy można być seksowną kobietą nie podobając się sobie samej?
- w jaki sposó określa się erotyzm danej kobiety, czy poprzez ubranie czy też styl bycia?
- czy można uznać że ktoś ma erotyczny głos?
Takie i inne pytania krążą po mojej głowie w dniu dzisiejszym. Jak widać monotematyczna jestem ….
Już parę razy słyszałam, że mam kobiecy bądź elektryzujący głos ale raczej śmiałam się z tego. Dzisiaj kolega z pracy (poznaliśmy się na jednej z imprez) powiedział że mu brakowało mojego sexapealu na ostatniej konferencji. Niby w żartach ale zapadło w pamięć i się mocno trzyma.
Czy można mieć problem z samoakceptacją a mimo wszystko być postrzeganą jako bardzo kobiecą?
Kiedyś ktoś mi powidział że erotyzm to to jak myślisz i postrzegasz świat kreując go naokoło a faceci to wyczuwają podświadomie.
Ciekawa teoria ale mnie nie przekonuje bo chyba się nie sprawdza w moim przypadku.
cdn…

Na blog.pl ostatnio zaproponowano temat do rozmowy – Poznali się w sieci.
Po odpowiedziach blogowiczów widzę że większa ilość osób biorących udział w ankiecie poznała swoją drugą połówkę w necie.
Przerażające wyniki… teraz ważniejszym medium jest internet niż spotkanie w realnym świecie i próba nawiązania znajomości bez dodatkowych zasłon w postaci kabla pomiędzy rozmówcami. Ludzie przedkładają rozmowy na gg, czatach i innych możliwych komunikatorach nad wyjście ze znajomymi lub po prostu zapoznanie się z osobami mieszkającymi obok ciebie. Tak łatwo zamknąć się na świat zewnętrzny a otworzyć na świat wirtualny, gdzie tak naprawdę sami siebie kreaujemy i pokazujemy jedynie to co nam odpowiada.
***
Wczoraj rozmawiałam z kolegą z którym nie widzieliśmy się od podstawówki. Po chwili rozmowy usłyszałam że chłopak nie wiedział, iż jestem TAK konserwatywna i mam takie przekonania. Po dłuższej wymianie zdań i próbie konfrontacji jego podejscia z moim okazało się, że moje jasne przekonania i przemyślane sprawy to dla niego właśnie konserwatyzm i jednostronność, co mocno mnie śmieszy. Gdy poprosiłam o pokazanie pozytywów jego decyzji, była cisza. Fakt że nie zgadzam się z pewnymi sprawami i jasno to mówię (np. pornografia jest dla mnie zła sama w sobie bez rozgraniczenia na to czy komuś ona się podoba czy też nie i gdzie jest granica między ereotyką a porno) przez ludzi odbierany jest prawie jako dewotyzm. Ale jak zaczynamy rozmawiać na trudne tematy to nagle okazuje się że co drugie zdanie brzmi w stylu:
- nie wiem. nie myślałam o tym, muszę się zastanowić…
A ja już wiem, bo to przemyślałam i zestawiłam ze swoim sumieniem. Ludzie wolą nie mieć ugruntowanego zdania bo wtedy łatwiej się dopasować do grupy, łatwiej się w nią wbić i udawać, że się jest tacy jak oni. Stawanie „okoniem” czy „płynięcie pod prąd” nie jest modne bo teraz hołubi się bycie TYPOWYM polakiem, TYPOWYM człowiekiem lub po prostu takim jak INNI.  Tylko czy inni są dla nas wyznacznikiem?
**
Nowe zgłoszenie problemu. dzwoni pani z poważnej firmy z działu exportu i używa nastepującego słownictwa (wszystko sobie w czasie rozmowy zapisałam i pilnowałam się żeby nie wybuchnąć śmiechem)
- …przyjechał kontenerek z tasiemkami w kręgach … mamy raporcik z foteczkami .. przygotuję dokumenciki…jest na to fakturka… chcieliśmy wysłać sygnalik…. a ja jutro wybieram się na urlopik.
No comments.

Powrót do domu po pracy, dzieciaki z tyłu prowadzą dyskusję:
- (Karola) co to jest duch?
- (Mateo) 5 min monolog na temat podziału duchów na dobre i złe, o aniele stróżu, o tym że na jednym ramieniu siedzi sobie diabełek i kusi itd
- (Karola) ale PO CO ten duch?
- (Mateo) kolejny 5 min monolog z powtarzanymi wcześniej tekstami i próbą ubrania tego w inne słowa. Nagle cisza, wyczerpały się argumenty…
- (Karola) a DLACZEGO?
Nikt  już nie raczył wejść w tą rozmowę i to pociągnąć
***
Dojeżdżamy do przejazdu.
- (K do M) ciiiicho..
- (M) po co?
- (K) bo się ciuchcia przestraszy i nie przejedzie
- (M) Ciuchcie się nie płoszą. To nie zwierzęta!
Atak śmiechu rodzicieli z przodu
***
Kolejna wycieczka powrotna z pracy samochodem,dzieciaki z tyłu
- (M) Karolina powiedz HOUSE
- (K) haus – i śmiech
- (M) Karola a powiedz TOWN
- (K) taun – i głupawka
…10 min później
- (M) a umiesz powiedzieć SCHOOL?
- (K) skul… głupawka na całego
Podsumowanie: Mateo nie wymyślił słowa którego by Karola nie umiała powtórzyć. Chłopak musi trochę poćwiczyć ten angielski
***
Niedzielny basen z grupą bardziej zaawansowaną w pluskaniu. Tradycyjnie wybrałam pierwszy tor ale w związku z tym, że byli na nim tylko dwaj b. dobrzy koledzy (tak wyglądało) przeniosłam się na luźniejszy drugi tor. Na torze były tylko dwie osoby o bardzo ciekawej charakterystyce:
- młoda dziewczyna, potem skojarzylam że ona chyba jest trenerem bo gdzieś ją widziałam (niech żyje wada wzroku gdzie wchodzisz na basen i nie poznajesz z daleka twarzy)
- chłopak (wiek ok 20) pływający ciągle w masce płetwonurka mimo, że dopiero doskonali pływanie
Dziewczyna pływała tak dobrze że odbijając się od bandy potrafiła pod wodą przepłynąć 0,5 długości basenu. Chłopak trochę gorszy a ja wogóle z tyłu. Narzucili takie tempo że myślałam że flaki sobie wypruję. Co dopłynęłam do bandy jako trzecia to kolejna tura się zaczynała. A na koniec ulubione ćwiczonko do wykończenia: kładziemy się na brzuchu, ręce z tyłu i płyniemy strzałką, w celu nabrania wody obracamy się na bok jakby do kraula i płyniemy trochę bokiem, znowu strzałka i kolejny bok. Opiłam się nie wiem ile litrów wody ale zapewniam że czułam się jak bukłaczek. To ćwiczenie wykonywałam jedynie z pomocą deski a bez żadnych dopalaczy unoszących nogi po prostu się podtapiałam.  Ale instruktor pocieszył mnie że najgorsza z grupy nie byłam hahahhaha

Dostałam billing swojej firmowej komórki – 550 min wygadane w miesiącu tylko przez komórkę! Pewnie podobna ilość przez telefon stacjonarny czyli ok 1000 min wiszenia na telefonie.

To bagatela ok 17h samych rozmów o pracy. WOW
***
Najnowszy update – z mojego telefonu stacjonarnego miałam tylko 5h rozmów :( przede mnie wykonanych.
Nie liczę tych które wchodzą do mnie, bo tego jest multum

Właśnie przeczytałam o próbie ustaniowienia Dnia Przytulania w czerwcu (dokładnie 24 czerwiec).
Przytulanie to najprostszy sposób, by podarować
drugiemu człowiekowi odrobinę ciepła. Nie wymaga szukania odpowiednich
słów, nie trzeba się go uczyć ani ćwiczyć, nic nie kosztuje. Potrafi za
to wiele: poprawia humor, dodaje wiary w siebie, daje poczucie
bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem. Nie zawsze pamiętamy o tym
na co dzień, warto więc zachęcać do okazywania innym bezinteresownej
życzliwości. Nasza akcja ma za zadanie Ci w tym pomóc.

A ja się pytam czy nie możemy na codzień się przytulać i okazywać emocji swoim bliskim i znajomym? Czy do tego musi być ustanowiony oficjalny dzień abyśmy mogli wyjść na ulicę i podejść do byle kogo i go uściskać? A po co taki gest? przecież nie płynie on z głębi serca, bo ta osoba jest nam zupełnie obojętna. To tak jak z umawianiem się na seks z nieznajomymi – tam chodzi tylko o fizyczny gest bez podtekstu emocjonalnego. Oczywiście że nie stawiam znaku = między tymi dwiema sytuacjami, ale próbuję pokazać jak bardzo one są podobne. Nasze czasy próbują ludzi przekonać do tego, że możemy pewne rzeczy robić tylko dlatego że tego chcemy, z czystego egoizmu. Umawianie się na seks z nieznajomymi wynika z hedonistycznego podejścia do życia – chcę seksu to go dostanę. A dzień przytulania po raz kolejny pokazuje ludziom – chcecie poczuć się lepiej, przytulić kogoś żeby mu pokazać jaki jestem Cool ? – nie ma sprawy! Załatwione! Spotykamy się 24 czerwca i obściskujemy wszystkich naokoło. A co z tego wyniknie? NIC. Każdy rozejdzie się do domu, może trochę bardziej radosny bo sobie poprawił humor (nie innym ale SOBIE) i tyle. Czy nie lepiej skupić się na swoich znajomych, rodzinie czy przyjaciołach i im okazać swoje prawdziwe uczucia zamiast tworzyć coś sztucznego i na chwilę?

Masaż

1 komentarz

Też chcę taki masaż
Kot masażysta
Ktoś ma takiego specjalistę w domciu?

W sobotę kupiłam dwa piankowe miecze dla dzieciaków. Taką zabawką nie da się wydłubać oczu ani zrobić krzywdy więc wg mojej skali bezpieczeństwa uplasowały się na pozycji przodującej. Dzieciakom spodobała się zabawa i co chwilę w dużym pokoju były walki na miecze.
Aż przyszło niedzielne popołudnie i Mama z Tatą dali się wkręcić w pojedynek dorosłych. Oj leciały drzazgi, frajda taka że szok a do tego można przylać mężowi bez konsekwencji (o ile samemu się skutecznie unika jego ciosów bo mi średnio to wychodziło). Walka skończyła się gdy przyparta do toalety musiałam poddać się i złożyć broń. Ale nie na długo bo z nienacka znowu zaatakowałam z pełnym impetem…. nie powiem czuję dalej te ciosy hehehe.
Wniosek:
Trzeba kupić dwa dodatkowe miecze! I zabrać je na wakacje bo to świetna zabawa i ruch na powietrzu! POLECAM
***
Co jest gorsze dla kobiety: 3 dniowy PMS czy jeden dzień paskudnego początku okresu? Mi wydawało się że PMS ze swoimi dolegliwościami, ale dziś zostałam wyprowadzona z błędu. Zamiast PMS dorobiłam się paskudnego początku okresu z dolegliwościami pseudo grypowymi. Oczywiście pierwsza myśl to ptasia grypa, potem świńska grypa, w końcu normalna grypa a ostatecznie całośc ewaluowała w przepiękny koniec długiego weekendu polegający na leżeniu w łóżku aby nie przekroczyć ilosci tabletek przeciwbólowych na dzień. Hm.. czy w związku z przejściem obu możliwości za miesiąc dostanę prawo wyboru? Ech. To trzeba przemyśleć, ale chyba najlepiej to rozpisać referendum w rodzinie o treści:
Co rodzina woli:
- 3 dni wrednej i nerwowej matki którą trzeba traktować jak śmierdzące jajo
- jeden dzień chorej matki którą również trzeba traktować jak śmierdzące jajo (ale takie w wersji light)
Ciekawa jestem rezultatu…


  • RSS