anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

przyjaciel

1 komentarz

Najgorsze co przyjaciel może zrobić, to w połowie rozmowy przestać się odzywać, zniknąć z netu i nie odpowiadać na smsy czy telefony. Moja wyobraźnia nie robi wtedy nic innego jak pracuje na full power i analizuje każde słowo wypowiedziane w czasie wymiany zdań przez komunikator. I jaki efekt? Zaczynam się zastanawiać, czy gdzieś nie przekroczyłam tej cieńkiej granicy między przyjaźnią damsko-męską a uwodzeniem czy jak to pies zwał. Nie wiedząc co się dzieje i jakie były przyczyny że jest brak kontaktu, moja wyobraźnia podsuwa najgorsze możliwości.
Nie umiem wyłączyć tego zastanawiania się i analizowania, przejmowania się tym co być może uraziło drugą osobę lub spowodowało że się nagle wycofała. Ze swojej historii wiem, że nigdy do czegoś takiego nie doszło a nagłe zerwanie rozmowy było spowodowane czynnikami zewnętrznymi. Co z tego, że taką wiedzę posiadam, jeśli w praktyce tego nie umiem zastosować? I nawet przysłowie, że Polak mądry po szkodzie tutaj nie działa, bo temat przerabiałam już kilka razy.
Moje maile giną w eterze, smsy znikają w chmurach a moje serce truchleje, że coś się stało a ja nie wiem co. Niepewność jest gorsza od prawdy. Wolałabym usłyszeć, że czegoś nie powinnam była powiedzieć, że kogoś uraziłam niż zastanawiać się co się stało.
A tak naprawdę pewnie za kilka / kilkanaście godzin dowiem się, że nie musialam się martwić, bo nic się nie stało…. Tylko czemu ja to tak przeżywam za każdym razem – czemu?
***
Karolina i Mateusz jeździli dzisiaj na kucykach. Całkiem nieźle im szło, Karolina wyglądała jak rasowy jeździec, nawet jeździła na oklep na kucyku i wcale się nie bała. Oboje całkiem całkiem sobie radzili i dopasowywali się do ruchów kucyka co dawało wrażenie, jakby robili to już n-ty raz. Mamusia była bardzo dumna z obojga dzieci. Aaaa.. no i Karolina nie kwapi się by przylecieć już do rodziców z informacją, że chce siusiu. Teraz sama się obsługuje na trawie (no i nogawkach spodni) lub w obcych toaletach (we wtorek przetrząsnęła łazienkę u znajomych aż sama znalazła nakładkę na ubikację schowaną w prysznicu). Rośnie nam ZOSIA SAMOSIA

Niedziela była wyjątkowa dla nas Kobiet w rodzinie Anuli.
W niedzielę w mieście odbyła się impreza typu Babski Targ na któą zostałam wyciągnięta z Karoliną.
Nic by w tym nie było dziwnego gdyby nie to że moja córa była jedynym dzieckiem na całej imprezie sprzedaży z szafy.
Dzięki temu moja córa obłowiła się w branzoletki, korale z drewna jak i książeczki a mama nie zdołała znaleść sobie niczego z ubrań prócz fajnych korali i paska pasującego do moich zabójczych szpilek z ćwiekami.
Na koniec pan z TV zaczął filmować moją córę która komentowała dzielnie ubrania, co jej pasuje a co nie. Ale największą furorę zrobiła jak mnie na jednym stoisku przekonywała do szpilek:
- Mama przymierz, zwcale nie są za duże, będą ci pasować!
Panie na stoisku po prostu kwiczały ze śmiechu. Oczywiście najciekawsze były zestawy z bizuterią które Karolina sprawdzała na sobie i przy zbyt długich koralach informowała że się do niczego nie nadają.
***
Ostatnio dochodzę do wniosku, że robię dużo rzeczy dla innych a dla siebie nie umiem. Dla innych kupuję, piorę, prasuję, ubieram się itd. Dla siebie nie umiem wykrzesać w sobie tyle energii żeby też coś zrobić. Muszę to zmienić bo nie jest to dobry objaw.
***
Do chodzenia na szpilkach kobieta musi mieć wyćwiczone specjalne mięśnie w udach. W piątek wystroiłam się do roboty w mój nowy nabytek w postaci sukienki w stylu zebra. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że do sukienki założyłam najwyższe szpile i tak paradowałam przez 8h. Czułam się naprawdę kobieco i chyba coraz bardziej przekonuję się do szpilek, które kiedyś były na liście zakazanych elementów ubioru. Teraz jak je ubieram to od razu mam wrażenie że aż zarażam kobiecością i erotyzmem. Dobrze, że mój mąż jest na to uodporniony i kobiecość przyjmuje ale nią już sam nie epatuje bo byłoby cięzko. hAHAHA
Dziś mam firmową kolację i mam zamiar ubrać srebrne szpilki – zobaczymy czy dojdę o własnych siłach bo po piątkowych harcach w pracy w sobotę miałam wrażenie że przejechałam na rowerze ze 100 km. A jeśli ktoś mi mówi, że bycie kobietą to łatwa sprawa to zrobię mu taki 8h maraton na szpilkach. Nota bene – wyobrażacie sobie biegi na szpilkach? Takie maratony są organizowane ale chyba byłoby mi żal butów na coś takiego.

Pierwszy posiłek po podróży, wszyscy siedzą wokół stołu, część osób dostała już zamówione dania (ja dalej czekam) na co szef mówi do mnie:
- Wiesz co? ….. mam ochotę na twoje ….. sztućce!
Okazało się że biedaczek dostał jedzenie ale bez widelca.
***
Pierwszy raz od lat odpoczęłam sobie psychicznie, nie wybrałam się na łowienie ryb z chłopakami (nie bawi mnie wiszenie przez burtę a nieźle wiało) więc wypożyczyłam sobie rower (ale koza !), pojeździłam po nadmorskiej miejscowości, zaliczylam wszystkie sklepy z sukienkami, przeszłam się po wydmach, odetchnęłam w saunie i odpręzyłam się tak jak nigdy wcześniej. W niedzielę z rana o 8 wybrałam się na plażę na bieganie (szkoda tylko że nie przewidziałam że z wiatrem biegnie się super, pod wiatr już o wiele gorzej a do hotelu było chyba ze 4km) i sauna zaraz po tym. Przed wyjazdem jeszcze basen gdzie się zupełnie nie oszczędzałam i z kolegą robiliśmy co chwilę całe długości basenu. Urosłam w oczach bo okazało się że moje umiejętności pływackie są już całkiem niezłe w porównaniu do tego co  było parę miesięcy temu a basen rekreacyjny jest równie przyjemny co w czasie treningu.
Dzisiaj czuję się jakby mnie ktoś przepuścił przez maglownicę, człowiek nie wie ile ma mięśni póki nie zaczna cię boleć! Ale jest GIT.
***
Kolejny wniosek ze spotkania integracyjnego:
Panowie po 40 robią się równie marudni i wybredni jak kobiety w trakcie PMS. Sprawdzone podczas ostatnich trzech dni!

Godzina 7 rano. Karola powoli się wybudza, w końcu siada na łożku z uśmiechem na ustach.
Pierwsze pytanie mojego dziecka było nastepujące:
- Mama włączysz bajeczkę?
hehehe, Karola wie że jest ograniczenie bajek ale codziennie sprawdza czy aby nie ma akurat dyspenzy.
Ja odpowiadam:
- Karolinka, za chwilę przyjdzie ciocia Danusia, zjecie śniadanko a potem będzie bajeczka.
Na co Karola:
- Przedszkole? (w znaczeniu Domowe Przedszkole)
- Tak, będzie domowe przedszkole. A lubisz tą bajeczkę?

Karola zrobiła taką minę że nos zmniejszył się przez zmarszczenie o połowę, do tego jeszcze odrzut głowy w bok i jęk:
- nieeee
No a tu dziecko skazane jest na Domowe Przedszkole a nie codzienne oglądanie Baranka Shaun – niedlugo zajedziemy tą płytę.

Sobota wieczór. Wybierałam się na nocne czuwanie z moją mamą więc ucałowałam dzieciaki i powiedziałam że niedługo wracam.
Powrót był o 2 nad ranem, cichutko otwieramy drzwi, włączamy światło i…. szczęki w dół – na środku przedpokoju stoi Karolina i na nas czeka przecierając oczy.
Szybko zagoniłam do łóżka informując, że jak się przebiorę to do niej przyjdę. W trakcie zrzucania ubrania słyszę, że Karola coś w pokoju mówi więc w koncu do niej przychodzę. Karolina siedzi po turecku na swoim łóżku, ręka w górze i pyta się:
- Mama ja się pytam, Gdzie ty bylaś?
Atak śmiechu i jego próba powstrzymania trwały dobrą chwilę…. Uwielbiam takie teksty


  • RSS