anulaaa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Dzisiaj o 11 zadzwoniła pani Dyrektor że Mateusza obsypała straszna wysypka i bardzo go swędzi. Telefon do mężulka który dzisiaj siedział z Karolą w domu (od wczoraj ma antybiotyki bo się już lała przez ręce i tak kaszlała) żeby odebrał synka natychmiast ze szkoły. Nie było sąsiadów więc biedna Karola musiała wybrac się na wycieczkę samochodową z Tatusiem.
Synalek w ciągu godziny spuchł na buzi tak że prawie mówić nie mógl. Oczywiście zaczął biegać po pokoju i panikować więc szybka wizyta (wepchnięcie się przed kolejkę) u lekarza została zrealizowana przez zaradnego mężulka. Okazało się że to nie szkarlatyna (a to podejrzewaliśmy pamiętając dwa przypadki z wcześniejszych lat) ale ALERGIA. Z racji dużej opuchlizny chłopak musiał wystawić swoje gołe pośladki na zastrzyk. No i tu zaczęły się schody. Mateusz walczył jak oszalały i musiał go trzymać mężulek oraz pielęgniarka, teraz boli go tylek bo oczywiście napiął mięśnie. Opuchlizna zeszła w 5 min a teraz przed rodzicielstwem stoi poważne zadanie – dochodzenia do tego co tak naprawdę Mateusza uczuliło.
Na pierwszy rzut oka nic nie pasuje, nie było niczego nowego, ale główkować będę wieczorkiem. Może coś przemycił od kolegów?

Nie spałam od 2 w nocy (dodam że położyłam się ok 23) bo Karola uparła się że jej coś ŚMIERDZI. Śmierdziało jej do 5:30 gdy padła ze zmęczenia wraz z mamuśką. Jak mnie mężulek obudził o 5:55 to miałam śmierć w oczach i dobrze że było ciemno bo bym chyba pobiła ze zmęczenia. Czy ktoś ma opanowane NIE-ZASYPIANIE przy dziecku żeby go przykryć skutecznie gdy ono przyśnie? bo zapałki ani siedzenie nie daje rezultatu, człowiek zasypia w każdej pozycji a młoda potem rozbebeszona leży na łóżku i marznie.
Od razu dodam że ubranie jej w więcej warstw nie załatwia problemu bo jej gorąco…. musze coś wymyślić. Może strój SYRENKI?

Ostatnio Karolina dołączyła do wyścigu szczurów. Mężulek podjeżdża pod moją pracę z obojgiem nazego potomstwa z tyłu, ja wsiadam i co słyszę? Maaaamaaa w wersji stereo i tu nie przesadzam bo idzie na głowę dostać (SUBOFER napewno był włączony przy tym wrzasku)
A potem zaczyna się:
Mateusz – Mamaaa a u mnie w szkole….
Karola – Maaaama a u mnie w przedszkolu…
Mateusz – Karola nie przerywaj
Karola – Maaama a teraz ja chcę mówić
Mateusz – Karola przestań!
Karola – Maaaama on mnie bije
Mateusz – aaaaaa ona mnie szczypie
Karola – Maaaaamaaaaaaaaaaa
Mateusz – Maaaama ale ja byłem pierwszy ja nie mogę się skupić jak Karolina wrzeszczy (do Karoli – ciiiichoo, daj mi dokończyć), a u nas w szkole…
I koło się zamyka.
W połowie drogi mężulek tracąc nerwy sugeruje zostawienie jednego brzdąca na pobliskim przystanku autobusowym ale ponieważ są tam ludzie to ktoś może spisać numery i dostarczyć dziecko. No a przecież w takich chwilach chodzi o SKUTECZNE pozbycie się problemu. Gdy przejeżdżamy już nad autostradą to Karoli zbiera się na karę a Mateusz ma się zastanowić nad swoim zachowaniem bo wieczorem nie będzie bajki. Dojeżdżamy do domu zazwyczaj w całości choć ostatnio Karola wrzeszczała od wiaduktu że nie może się uspokoić i chce się przytulić. Czy ktoś opanował jak się przytula dziecko siedząc na przednim fotelu z zapiętymi pasami?
Moje wygibasy na razie nie przynoszą wymiernego skutku i chyba tylko powodują zaostrzenie atmosfery. Ciekawe kiedy dzieciaki zrozumieją że mój czas jest dla obojga ale należy się tym jakoś podzielić? Bo na razie stoją przy mnie i każde ciągnie mnie w swoją stronę.
***
Struny głosowe Karoliny to jej główne narzędzie zbrodni dokonywanej na swoich rodzicach. Terroryzuje nas swoim wrzaskiem i wyciem i nie powiem.. jeśli ja taka byłam w dzieciństwie (ostatnio Mama się wygadała, że Karola to wykapana JA – niemożliwe!) to kurde mol muszę pogratulować moim rodzicom cierpliwośći i tego że przebrnęli przez moje dzieciństwo. Toż to terror w oczach! Dopiero co wyleczone zapalenie krtani i końcówka kaszlu zniweczona została przez 10 minutowy odlot wyciowy podczas spacerku do kościoła. Jakieś 200m od domu kazałam męskiej części iść dalej a ja wróciłam spowrotem do domu, ale że moje prośby i sugestie by nie zdzierać gardła jak jest zimno, nie dały rezultatu to wieczorem mieliśmy już powtórkę z rozrywki. Nockę spędziłam na waleta u Karoli (tak jest wygodniej bo mam gdzie głowę położyć, ona na swojej połowie śpi w takich wersjach że nie ma 5 cm szerokości wolnej) ciągle ją przykrywając. Młoda oczywiście zapewniła mi skuteczną rozrywkę nocną i miałam ją ochotę przykryć i pinezkami przyczepić tą kołdrę. A kołdra jak to kołdra, po 5 min lądowała pod tyłkiem lub w innej pozycji a biedna matka czekała cierpliwie aż dziecko zaśnie by w przeciwny sposób ją wyciągnąć. Po takich rozrywkach nocnych moje podkrążone oczy jasno pokazywały całemu światu jaka jestem szczęśliwa że już PONIEDZIAŁEK a ja o 8 radośnie siadam do kompa i walczę ze swoimi sprawami.
***
Mateusz zaczyna pracować nad swoimi emocjami. Po to żeby nauczył się cierpliwości zabraliśmy się za origami. Na razie drukuję z netu drugi stopień wtajemniczenia i jest fajna zabawa. Oczywiście co jakiś czas jest lekkie zirytowanie lub jęczenie typu: ja nie umiem, mi nie wychodzi, do niczego to origami; ale dzielna matka Polka składa wraz z synusiem postacie. No i dzisiaj muszę się pochwalić – zrobiliśmy zawodnika sumo oraz balon. Ten drugi chyba był jednak efektowniejszy bo Mateo urósł jakieś 2 cm jak okazało się że mu wyszedł. Na jutro kolejne zadanie – znaleść takie origami żeby Matka Polka umiała je ułożyć … najgorsze jest to że Mateusz wypatrzył na stronie Tyranozaura (a to poziom czwarty wtajemniczenia – czyżby mnie czekała nocne tet-a-tet z tym stworem?
***
Moje dzieci to słodkie dupki. Chleb z szynką witany jest z rana słowami: co? znowu? przecież codziennie jemy szynkę… ja chcę coś innego.. maaaaama! Pozwalam więc dzieciakom w ramach odskoczni coś innego wybrać (czasami). No więc lista produktów które są rzez nie tolerowane jest przeogromniasta:
- dżem
- nutella zwana przez Karolę Mitellą
- no i ukochany miodzio który znika w zastraszającym tempie (zaczynam podejrzewać że któreś z nich wyjada łyżeczką… zastawić pułapkę?)
Lista niezmienna od paru miesięcy i zastanawiam się co z tym zrobić. A może samo im przejdzie jak Mateuszowi kiedyś naleśniki? W końcu był czas kiedy jadł je na wszystkie posilki a teraz jakoś niespecjalnie się do nich garnie…. Chyba odczekam i się przyczaję.
***
Karolina w chwilach naszej nieobecności w pokoju robi przegląd szafek rodziców. Wczoraj wypatrzyła schowany jakiś czas temu naszyjnik i kolczyki do kompletu (dodam że były na drugiej półce od góry – Młoda weszła na szafę po pókach.. strach w oczach bo nie umiała zejść i tak sobie wisiała i sie darła) i próbowała je sobie sama założyć. Dobrze że cisza w pokoju mnei zaniepokoiła i zrobiłam natychmiastową konfiskatę rzeczy. Dzisiaj natomiast Karolina łaziła sobie z małym woreczkiem. Zaciekawiło mnie co ona tam nosi i co się okaząło? Że moje dwa TAMPONY! No i olśniło mnie skąd dziś rano w moim pudełku z tamponami znalazłam dwa „obrane” tampony. Z racji wczesnej godziny pomyślałam, że być może to ja zrobiłam w nocy ale teraz już wiem że to Karola.
***
Żeby pokazać co Karolina ostatnio wyprawia dodam że w ramach wyjścia na zakupy dzieciaki naciągnęły mnie na kauczukowe kuleczki – każde po jednej. Kulka Mateusza została brutalnie zamordowana jakieś 10 min po przyjściu do domu gdy Karolina/zabójca odgryzła jej dolną połowę i zostawiła na wykrwawienie się. Rozpacz synka była wielka więc Karola musiała odstąpić swoją kulkę bratu. No i wtedy cały smutek i ryk przeszedł jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na Karolinę. 20 min opłakiwała swoją kuleczkę i mam nadzieję, że będzie miała nauczkę że nie wszystko się bierze do buzi. A wracając do buzi to ostatnio Karolina znalazła ciekawy sposób na sprzątanie klocków lego – bierze do buzi i wypluwa do pudła. W tym tempie sprzątnięcie całości zajęłoby jej pewnie ze 2 dni.

tomografia zatok

3 komentarzy

Dziś byłam na tomografii zatok. Całość przypominała mi wnętrze jakiegoś filmu ale może od początku.
Wiadomo jak to jest, idziesz do szpitala na zapisany zabieg i okazuje się że przed tobą już 50osobowa kolejka osób które czatowały na wejście od 5 rano. A tu niespodzianka – byłam jedyna i przyjęto mnie po przeczytaniu dwóch krótkich artykułów – To po co ja przyniosłam całe nieprzeczytane Zwierciadło co?
Wchodzę do pomieszczenia a tam wieeeelgachny tomograf który wygląda jak obręcz z wyjeżdżającą leżanką. Kładę się, pani mnie ustawia i każe się nie ruszać. Wjeżdżam w to COŚ powolutku i oczami duszy widzę siebie na planie House MD. Tam tomograf pokazywany jest co drugi odcinek więc naprawdę czekałam tylko aż Greg odezwie się do mnie przez głośnik. Sprawa się szybko „rypła” bo pani włączyła jakiś wentylatorek który szumiał dość mocno a moja leżanka zaczęła ze mną jeździć w tą i nazad. No i od razu przeskok (milowy) z Dr. House do Obcego gdzie ktoś próbuje przez przewody wentylacyjne przedrzeć się do innej części statku (hm… a może to była inna bajka?) i nagle włącza się huge wentylator który chce go wciągnąć. Ruchy wykonywane przez leżankę wskazywały na to, że wentylatorek nas próbuje zassać a ja głupia słucham dalej kobiety i nie otwieram oczu…
Całość trwała chyba z 3 min a dzięki tym chwilom przypomniałam sobie dwa kultowe filmy hehhee. Ciekawe co będzie przy innych zabiegach?

Mój synek mnie zaskakuje, miałam dziś z nim rozmowę na temat ciała i różnych takich spraw. Na koniec powiedziałam mu, że jeśli będzie miał jakieś pytania to może walić do mnie a ja na nie postaram się odpowiedzieć.

No i sama chciałam – pierwsze pytanie z serii Rodzina Pytalskich – jak działa żołądek? Wgłębiłam się w zawiłości żołądkowe i kwasowe i wyszły kolejne problemy z którymi jako dzielna oglądaczka House MD nie mogłam sobie już poradzić. Cała droga do miasta upłynęła mi na główkowaniu jak działają kwasy na ścianki żołądka, jakie są choroby związane z kwasami, jakie są zależności w stosunku do kwasu solnego i jak mocno on jest żrący. Uff .. przebrnęłam temat. Brak pytań.

Kolejne pytanie mnie po prostu zastrzeliło – jak działa słuch. OK… kolego.. to był cios poniżej pasa mimo że akurat ucho jest trochę wyżej. Odbiłam się i poleciłam lekturę Rodziny Pytalskich bo ja nie doszłam do literki S w Encyklopedii.

Potem był lżejszy stuff czyli matka chciała pozbyć się dziecka w sklepie (second hand) i obiecała kupić mu jedną książkę którą tam sobie wybierze – no i zgdnijcie co sobie wybrał… tytuł mówi sam za siebie (wolne tłumaczenie) – Dlaczego Smarki są zielone? czyli te i inne ciekawe pytania i ciekawsze odpowiedzi. Jak zobaczyłam to prawie mnie cofnęło. No ale miałam do wyboru kodeks drogowy dla Wielkiej Brytanii a tą książkę to podjęłam wyzwanie i podniosłam rzuconą mi przez syna rękawiczkę (w rozmiarze XS). Powrót do domu i od razu pytanie - Mamo przeczytasz mi?

Nie miałam wyboru, wolne tłumaczenie trzech rozdziałów na temat galaktyki, tego jaka jest olbrzymia, co się dzieje ze słońcem, jak wygląda nasz Układ słoneczny oraz podstawy grawitacji mam za sobą. Najciekawszy moment był wtedy gdy uświadomiłam Matiemu że sikanie w kosmosie nie jest łatwe. Od razu mu się oczy zaświeciły i przez 10 min była rozmowa na temat różnych opcji.
Na koniec przejrzenie następnych rozdziałów i tu niespodzianka … czeka mnie dyskusja na temat tego które zwierzęta najwięcej puszczają bąków. Na pierwszym miejscu oczywiście … któż mógłby sądzić inaczej… Termity! Już nie mogę doczekać się naukowych wywodów na ten temat. No i chyba muszę mieć pod ręką słownik bo podejrzewam że wysiądę przy tym słownictwie związanym z puszczaniem bąków i pierdzeniem.

I had a dream…

3 komentarzy

Wczoraj oglądałam program „How to look good Naked?” i naszła mnie taka refleksja. Po pierwsze to prawda że kobiety oceniają się krytyczniej jeśli chodzi o urodę niż robią to mężczyźni. Jest to jednak wprost proporcjonalne do stopnia zaangażowania w związek oraz miłości i akceptacji którą czuje od swojego partnera / męża. Ja sama widzę, że ilekroć coś psuje się między nami w małżeństwie to od razu w lustrze widzę dodatkowe fałdki lub inne mankamenty które nie pozwalają mi być zadowoloną ze swojego wyglądu.

Oglądając angielską wersję programu marzyło mi się dostać taką szanę, aby zmierzyć się ze swoją slabością. Co prawda dzisiejsza Anulaaa bez obawy ubiera już spodnie w rozmiarze 40 nie zastanawiając się czy dlatego są rozmiar większe że przytyła czy też jest zawyżona numeracja. Dzisiejsza Anulaaa nie martwi się co chwilę czy dobrze wygląda i czy się podoba mężczyznom, bo wie że powinna się podobać temu jednemu którego ma w domu. Dzisiejsza Anulaaa czuje się bardziej pewna siebie i bardziej kobieca niż kiedykolwiek a swój seksapeal stara się używać na codzień w rozmowie. Dzisiejszej Anuli nie można „zgasić” głupią wstawką seksistowską, bo to już na nią nie działa.

A mimo wszystko dzisiejsza Anulaaa marzy o czymś czego nigdy pewnie nie dostanie, marzy o przygodzie ze swoim ciałem i zmierzeniu się ze swoimi słabościami… tylko dlaczego w wersji English? Mój fetyszyzm związany z angielskimi markami jest już znany ale to chyba lekka przesada…

Wczoraj widziałam na małej dziewczynce bluzeczkę z przepięknym napisem – SAVE VIRGINS, TAKE ME INSTEAD. Dziecko miało maksymalnie 5 lat a rodzice chyba byli nieświadomi tego co napisane jest na koszulce. Zastanawia mnie fakt tego epatowania seksem nawet w dziecięcych ubraniach. Nie szokuje mnie już maluch 2 letni ubrany w biodrówki które mu zjeżdżają z pieluchy – no ale jest modnie. Przeraża mnie raczej głupota rodziców którzy kupują swoim dzieciom ubrania sugerujące, że dziecko jest seksownie ubrane. Te buty na szpilkach – w niedzielę widziałam dziewczynkę z gimnazjum idącą w takich szpilach że ja chyba w swojej kolekcji tak wysokich nie mam – bluzki podkreślające i pokazujące brzuch, piersi, spodnie spadające z pupy i tak obcisłe że dziecko nie ma możliwości ruchu.
A wszystko po to aby w wieku nastu lat dziewczynka / chłopak byli już tak oswojeni z taką modą by kupowali namiętnie seksowne ubrania prosto z seks shopu.

Oglądałam ostatnio bieliznę dla nastolatków, napisy w języku angielskim typu BITCH nikogo już nie dziwią, rodzice nieświadomi tego w co ubierają swoje córki kupuja im ładne majteczki bo są kolorowe i z jakimiś napisami.

Epoka seksu i erotyki dopada nasze dzieci, nie mówię już o nastolatkach ale o małych dzieciach które nawet nie znają jeszcze słowa SEKS a już się posługują nim na swoich ubraniach. Do czego to doprowadzi? do tego że nasze 12 letnie dziewczynki będą już chodziły do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne czy do tego, że w wieku 10 lat będą oglądały REALITY SHOW KRÓLICZKI PLAYBOYA na MTV? W końcu to program muzyczny dla młodzieży – nieprawdaż?


  • RSS