Oj dawno mnie tu nie było ale wakacje były dość ciezkie jeśli chodzi o wolny czas i chęć do pisania. Moje dzieciaki zaskakują mnie co chwilę i trudno by tutaj wszystko spisywać ale chyba trzeba wrócić znowu do formy.

Przyjrzę się jednak jednej sytuacji w moim życiu która miała niedawno miejsce. Otóż zaszantażowano mnie w pracy celem uniknięcia placenia pełnego okresu wypowiedzenia. Oczywiście mogłam przyjąć dyscyplinarkę i bez problemu się w sądzie wybronić, ale trwałoby to pewnie z rok albo i więcej a ja przez ten czas miałabym wilczy bilet. Decyzja była szybka i spokojna bo oddałam to wszystko w opiekę Matki Boskiej u mojej babci, której wioskę tego dnia odwiedzałam. Jakoś czułam przez skórę, że ma tak być, że mam skulić głowę i ambicje i iść dalej nie obracając się na tych, którzy chcieli mnie w ten sposób skrzywdzić. Nie żałuję, tydzień później mialam wymarzoną pracę i czuję, że to było odbicie mojej decyzji, taka „czkawka czasowa”.

Dzieciaki bardzo wydoroślały przez wakacje, wiele rzeczy się działo w ich życiu, wiele nieprzewidzianych sytuacji (bo czy ktoś widział jak dziecko cieszy się na wyjazd z Babcią do Zakopanego i dzień wcześniej modli się w obecności babci: Boże daj żebym przetrwał ten wyjazd!) które je zmieniły.

Dzisiejszy dzień dał mi nieźle w kość. Mateusz jęczał o każdą sprawę (nawet o to, że mu słońce świeci, że nie ma lasu tylko droga) a teraz robi to Karola. Czy można w jakiś sposób dzieciaki zakleić? taka taśma by się mi bardzo przydała!