Ostatnio przypomniały nam się stare dobre czasy, kiedy w TV leciały Muppety. Mężulek wygrzebał kilka odcinków w internecie na youtube, żeby przybliżyć naszym dzieciakom bajki, na których wychowaliśmy się my – wcześniejsze pokolenie.
Wczoraj włączyliśmy na komputerze pierwszy odcinek i oto co zauważyliśmy: Mati łapał już większość dowcipów chociaż cięte puenty i aluzje zostały zupełnie niewyłapane, Karolina zupełnie nie była w stanie zrozumieć Muppetów i potwornie jęczała, że jej się nie podoba.
Z drugiej jednak strony dochodzę do wniosku, że muppety to świetna metoda na Karolinę, aby ćwiczyła przy oglądaniu. A czemu? Ilość pozycji, które wczoraj przyjmowała podczas oglądania bajki była zadziwiająca – łącznie z pozycją leżenia na plecach ze spuszczoną z łóżka głową (czyli oglądamy bajkę do góry nogami). Ciekawa jestem czy dziecko myślało, że taka pozycja spowoduje większe zrozumienie oglądanych treści?
Po raz kolejny spostrzegliśmy z mężulkiem, że nasze dzieci nie odpuszczą niczego w TV, jeśli mają zgodę na oglądanie. Karolina nudziła się jak mops, ale było to nie do pomyślenia, aby odejść od telewizora i nie oglądać. Ona miałaby sobie odpuścić, jeśli Mateusz oglądał bajkę? Co to, to nie! Mateusz też potrafi oglądać byle co, wystarczy tylko że ekran będzie w miarę często migał i to wystarczy.