W naszym świecie cisza jest produktem reglamentowanym. Trudno ją spotkać, no może w kościele gdzie jest raczej porządana. Ludzie nie lubią ciszy, młodzież wychodząc z domu zakłada słuchawki na uszy, jadąc tramwajem ogłusza się gośną muzyką. Nie ma chwili wytchnienia dla naszego umysłu, człowiek tak przyzwyczaja się do ciągłego bombardowania się dźwiękami, że cisza staje się nie do zniesienia.
A ja lubię ciszę, wtedy słyszę w końcu swoje myśli a to że ” marnuję” czas drogi na rowerze, bo nie słucham w tym czasie muzyki, zupełnie mnie nie drażni.
Cisza pozwala zajrzeć w swoje uczucia, emocje, zdefiniować co tak naprawdę dzieje w naszej głowie. Bez ciszy człowiek staje się emocjonalnym analfabetą, bo nie umie nazwać tego jak się czuje. Ludzie lubią być na dźwiękowaym chaju, bez niego głowa zaczyna boleć, w uszach pojawia się nieznajomy szum lub gwizd i nic więcej – a gdzie decybele do ktorych tak się przyzwyczailiśmy?
Oczywiście że ja też ulegam tej modzie na muzykę, lubię ją sobie włączyć gdy coś robię w domu jednak dbam o to, aby nie przesłoniła mi ona mojego prawdziwego świata wewnętrznego, który jest ważniejszy od najnowszej płyty Beyonce czy Gagi. Uważam, że młodzież musi dojrzeć do tego by dostać własne słuchawki, bo inaczej jej rozwój emocjonalny zostanie zahamowany. Nie można sięgać do swojego wnętrza gdy przez uszy wlewają się takie dźwięki, że osoba stojąca kilka metrów dalej jest w stanie jednoznacznie określić co to za utwór.
Moje motto – decybelom mówimy grzecznie ale stanowczo NIE.