Znowu jeżdżę do pracy rowerkiem i po raz kolejny zastanawiam się nad polskimi realiami dróg rowerowych a raczej ich braku. Do pracy mam ok 10 km z czego max 1km to droga rowerowa. Reszta to raczej jazda po drodze mając na uwadze fakt, że polscy kierowcy traktują rowerzystów jak zjaw (czyli brak ciała materialnego, mozna przez taką zjawę przejść i nic się nie stanie).
Dziś przyszły mi do głowy pomysły racjonalizatorskie:
- przymocowanie na wysięgniku z lewej strony koła pędzla malarskiego zamoczonego w jaskrawozielonej farbie (tzw. oczojebnej – przepraszam za słownictwo ale to słówko idealnie oddaje kolor farby), tak aby samochody wyprzedzające na grubość lakieru byly znakowane. Daję słowo, że po tygodniu jazdy z takim wynalazkiem większość samochodów na głównym rondzie miałaby piękne pasy na długość samochodu.
- uświadomienie ludzi, że droga rowerowa to miejsce dla rowerów, bo większość ludzi rano wyprowadza tam pieski lub idzie z dzieckiem. No i oczywiście wszyscy robią wielkie oczy jak grzecznie ich przepraszam (choć to moje miejsce a nie ich).
***
Ostatni hit naszych bajek to „Marvi Hammer” czyli National Geographic dla dzieci i młodzieży. Nawet Karolinka chętnie ogląda krótkie programy edukacyjne o zwierzętach. Ciekawe jak długo będą tym zainteresowani bo „Fineasz i Ferb” znudził się po jakimś roku (dopiero).