Z ciekawością przyglądam się ostatnio ogłoszeniom o pracę. Widzę różne nowe trendy pojawiające się w naszym społeczeństwie, które nie bardzo mi się podobają. Kilka rzeczy jest wyjątkowo uderzających w godność człowieka i chciałabym się tutaj im publicznie sprzeciwić:

1. Wolontariat. Za czasów mojej młodości (matko, jak to brzmi, tylko nie przyjmijcie że mam jakieś 50 lat, bo się podłamię) była to forma pomocy w różnego rodzaju fundacjach. Fajna sprawa, można wiele było się nauczyć i zrozumieć poprzez pracę na rzecz drugiego człowieka. Teraz co chwilę natykam się na ogłoszenia: przyjmę do pracy biurowej na zasadzie wolontariatu…. Co to za wolontariat jeśli pracuję nie jako pomoc dla drugiej osoby tylko jako zwykły pracownik wykorzystywany przez daną firmę? To bardzo nie fair. Firmy wykorzystują fakt, że jest dużo młodych bezrobotnych ludzi i może ktoś pomyśli sobie:
- Pójdę do nich, popracuję sobie przez 3 miechy i potem może mnie przyjmą?
A prawda jest taka, że po 3 miesiącach taka osoba jest wymieniana na „nówkę – wolontariuszkę”. I od początku zaczynamy błędne koło

2. Bezplatny staż. No tak, to sprawa podobna jak wolontariat tyle, ze popularna już od paru lat a teraz zaczyna być coraz bardziej rozpowszechniona. Rozumiem, że duże firmy za bezpłatną praktykę pozwalają młodym ludziom zajrzeć do ich firmy. To dla mnie zupełnie zrozumiałe i sama kilka lat temu w jednej firmie to zaproponowałam (potem okazało się, że dzięki mojemu pomysłowi wszyscy pracownicy na umowach zostali zastąpieni właśnie bezpłatnymi stażystami – ale kto mógł wiedzieć). Nie potrafię jednak zrozumieć małych firemek, które chcą się „odpychać” stażystami po to, aby nie płacić za regularną pracę w sekretariacie czy przy prostych pracach biurowych. Na tym cierpi wizerunek firmy, bo nikt nie może być uznawany za profesjonalistę jeśli w sekretariacie siedzi dziewczątko które myli skaner z faksem.

3. Ogłoszenia na asystentkę czy sekretarkę czy też nawet managera z zastrzeżeniem, że rozpatrywane będą tylko te zgłoszenia, które zawierają zdjęcie PEŁNEJ sylwetki. No tutaj ktoś już nieźle „popłynął” z wyobraźnią. Jestem w stanie zrozumieć takie ogłoszenie na hostessę czy sekretarkę w agencji modelek a gdzie cała reszta? To poniżające że ktoś miałby decydować o przyjęciu dziewczyny do pracy nie dlatego, że ma do tego kwalifikacje ale dlatego, że ma odpowiednio długie nogi i kusą spódniczkę na zdjęciu.

4. Ogłoszenia na „osobistą” asystentkę która nie boi się pracować w nadgodzinach i umilać czas swojemu szefowi. Takich ogłoszeń widziałam ostatnio już parę i aż dziw bierze, że ktoś ma tyle czelności aby takie ogłoszenia umieszczać na dużych portalach internetowych. To już zakrawa na ogłoszenie o sponsoring.

Ciężko w obecnym świecie trafić na normalne ogłoszenie o pracę. Czy praca 8 godzin na dzień, w normalnych warunkach i za godną pensję to już mrzonki?